Godzina przed otwarciem rynków w USA upłynęła na stabilizacji kursów. Było tak zarówno u nas, jak i na głównych parkietach w Europie. WIG20 po wzroście powyżej 1000 pkt. indeks umacniał się na tym poziomie. Aktywność inwestorów pozostawała niewielka i prawdopodobnie obroty będą nieco mniejsze, niż wczoraj. W tym elemencie odzwierciedla się wahanie inwestorów co do tego, czy poddać się obawom związanym z pozycją przyszłego rządu, czy też podążyć za światowymi giełdami i wyraźniej odbić się po ostatnich stratach. Taki stan powoduje, że jedni wstrzymują się ze sprzedawaniem, bo korekta zagranicą osłabia potencjał spadkowy naszego rynku, drudzy w obawie, ze korekta szybko się skończy i przeważą obawy o przyszły rząd powstrzymują się z decyzjami kupna.
Dlatego też dzisiejsza sesja nie ma większego znaczenia dla koniunktury w najbliższych dniach. Nie została przekroczona nawet połowa wczorajszej świecy, co mogłoby zwiastować pewną poprawę nastrojów. Zachowanie złotego, który dziś wyraźnie stracił wobec dolara pokazuje, ze obawy o przyszłość są bardzo duże. Jednak wydaje się, że decydująca będzie reakcja inwestorów w USA na publikację wskaźnika zaufania konsumentów za wrzesień. Oczekiwania analityków mieszczą się w granicach 100-105 pkt. i każdy wynik poniżej tego poziomu może doprowadzić do zakończenia wzrostowej korekty. Wyniku gorszego od spodziewanego rynki raczej nie zignorują, bo potwierdzi on silny wpływ ataków terrorystycznych na zachowania konsumentów.
Z drugiej strony wyższa wartość od oczekiwań powinna zostać dobrze przyjęta i podtrzymać zwyżkę w USA. A to nie mogłoby pozostać obojętne dla zachowania naszego rynku w dniu jutrzejszym. Wobec tego, że rozstrzygnięcia w kwestii utworzenia nowego rządu nie zapadną chyba zbyt szybko w odbiorze naszych inwestorów może przeważyć optymizm wynikający ze wzrostów na światowych giełdach.
Nasdaq i DJIA zaczęły bardzo ostrożnie. Pierwszy wskaźnik zyskuje 0,7%, a drugi traci 0,2%.