Pierwsze godziny notowań w nowym tygodniu przebiegają przy znikomej aktywności inwestorów. Wydaje się, że nadal nie za bardzo wiedzą oni, które czynniki brać pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Chyba obie strony rynku wybierają te elementy z obecnej sytuacji, które są dla nich bardziej korzystne. Sprzedający powstrzymują się z podażą akcji, licząc na to, że poprawa sytuacji zagranicą przełoży się w końcu na wyraźniejszy wzrost cen na naszym rynku, a kupujący czekają na zakończenie korekty na światowych giełdach i dalsze informacje dotyczące konstruowania nowego rządu, co teoretycznie może przyczynić się do spadków.
Przedpołudniowe notowania zdają się potwierdzać taką diagnozę sytuacji. Zniżki na europejskich parkietach ożywiły stronę podażową, która zepchnęła WIG20 do 1015 pkt., czyli oporu, który blokował wzrost indeksu we środę i czwartek. Zakładając, że jego przełamanie w piątek było skuteczne można dzisiejszy spadek potraktować jako ruch powrotny. Taką możliwość potwierdzałyby bardzo niskie obroty, które przez pierwsze półtorej godziny wyniosły około 25 mln zł. Potem znacznie aktywniejszy handel akcjami BRE podniósł wartość obrotów do 40 mln zł. Na ten jeden walor przypada z tego 15 mln zł.
Jak można było przypuszczać najbardziej do zniżki przyczynia się Elektrim, który traci około 4%. Jego akcje są wyceniane na 18,10 zł. Wolumen przekroczył 160 tys. sztuk wobec około 200 tys. średnio w ubiegłym tygodniu. Tak więc widać, że informacja o żądaniu wykupu obligacji zamiennych przyczyniła się do znacznego ożywienia handlu tymi akcjami. Od strony technicznej dzisiejsza zniżka oznacza powrót w okolice dołka z 21 września. Zamknięcie poniżej 18 zł będzie oznaczać testowanie wytrzymałości lipcowego dołka przy 17 zł.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu