Czwartek był trzecim kolejnym dniem, kiedy kupujący zdecydowanie dominowali na rynku. jednak ich przewaga nie była już tak bezdyskusyjna, jak we wtorek i środę, co odzwierciedliło się w dużych wahaniach cen akcji i gigantycznych obrotach. Nie ma wątpliwości, że znaczna część uczestników rynku postanowiła zrealizować zyski, ale kursy po jakich rynek pozwolił im to zrobić były wysokie. To bardzo dobrze świadczy o potencjale wzrostowym rynku w dłuższym terminie. Jednak w najbliższych dniach nie wykluczona jest korekta ostatnich wzrostów. Może ona przybrać formę szybkiej i gwałtownej przeceny albo kilkudniowej konsolidacji powyżej środowego zamknięcia, czyli 1106 pkt. Na ten pierwszy wariant wskazuje charakterystyka naszego rynku, gdzie dość rzadko dochodzi do stabilizacji cen po silnych wzrostach, do drugiej z wymienionych możliwości przekonuje przebieg notowań na zagranicznych giełdach z kilku ostatnich dni. Po silnych wzrostach nastąpiła stabilizacja cen i później wybicie w górę.

Warto też zwrócić uwagę, że duża część wczorajszego obrotu została zrealizowana w pierwszej godzinie sesji, kiedy to ceny były najwyższe. To oznacza, że ci, którzy kupowali w tym momencie wyjdą, średnio licząc, na swoje dopiero po wzroście WIG20 o około 3%. Zanim to się stanie będą bardzo zaniepokojeni i widząc, że ich emocjonalne decyzje przyczyniają się do strat i mając w świadomości, że rynek nadal znajduje się w bessie, mogą przystąpić do zamykania pozycji. A to przeważy szalę na korzyść wystąpienia szybkiej korekty.

Z uwagi na fakt, iż zwyżki z tego tygodnia nie przekroczyły nadal 38,2% zniesienia fali spadkowej, trwającej od końca maja, trzeba powiedzieć, że nadal nie nastąpił na rynku jakościowy przełom. To jest ostrzeżeniem przed zbytnim optymizmem, choć nie ma co zaprzeczać niezwykle pozytywnym sygnałom, świadczącym o możliwości rozpoczęcia ruchu korekcyjnego w ramach całej bessy.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu