Wyraźnie słabsza końcówka tygodnia na rynku nie daje na razie podstaw, by rozstrzygnąć, czy okres gwałtownej poprawy koniunktury należy już do przeszłości. Z jednej strony zwiększone zainteresowanie rynkiem spowodowało napływ świeżego kapitału. Z drugiej ? nie brak sygnałów ostrzegawczych, wskazujących na konieczność zachowania wzmożonej czujności. Gwałtowne zmiany nastrojów w trakcie tygodnia potwierdzają, iż wzrosty inspirowane były przez grupę dużych inwestorów. I choć ta minihossa zaczęła żyć własnym życiem, to wyjątkowa zmienność rynku przypomina na jak niestabilnym podłożu zbudowane są fundamenty obecnych wzrostów. Pochopne kupno akcji tylko z uwagi na fakt, że rynek nagle wzrósł, przypomina więc obecnie wybranie drogi na skróty przez ruchome piaski. Taki zabieg może się udać, lecz można też natrafić na sytuację, w której stracimy dużo więcej, niż początkowo dopuszczaliśmy. Nie można zapominać, że ostatnio było sporo dużych wzrostów, a to stanowi w niepewnych czasach bardzo silną przesłankę do realizacji zysków, czyniąc poważniejszą korektę całkiem realną. Pamiętając, że w ujęciu historycznym akcje są wciąż tanie, problemem jest jednak bardziej odpowiedź na pytanie, co i kiedy kupić, niż czy kupować w ogóle. A jeśli uwzględnimy sytuację makro, to powodów do szczególnego pośpiechu wciąż nie widać. Słabszy wzrost PKB spowoduje urzeczywistnienie się pesymistycznego wariantu tegorocznych dochodów budżetu. Jest to obecnie, obok wciąż nie do końca gotowej koncepcji ratowania budżetu 2002, główny powód do ostrożnego oceniania perspektywy rychłej poprawy ogólnej sytuacji gospodarki i ?ustabilizowania gruntu? pod długotrwałe wzrosty.
Roman Sosnowski
WBK AIB Asset Management SA