Około 14.00 WIG20 podjął próbę odrobienia strat, co zaowocowało zwyżką indeksu do 1196 pkt. Jednak potem znów powrócił on do tendencji, która gościła dziś na rynku przez zdecydowaną większość sesji. Na usta ciśnie się porównanie jej z tym co obserwowaliśmy w ostatnią środę. Tyle tylko, że teraz byki okazały się jeszcze słabsze, niż wtedy. To przypomina o cały czas zagrażającym rynkowi scenariuszowi pogłębienia spadków i wykonania silniejszej korekty wzrostów z poprzednich dwóch tygodni. Cały czas mówimy tu o zagrożeniu, bo ostatecznie rozpoczęcie odreagowania wzrostów przesądzi zniżka WIG20 poniżej 1145-1150 pkt.
Dziś po raz drugi w przeciągu krótkiego czasu byliśmy świadkami znacznego uaktywnienia się podaży na poziomie silnego oporu. Biorąc pod uwagę, że obroty są dziś znacznie wyższe, niż poprzednio jest to silny sygnał prognostyczny, przemawiający za tym, że wsparcie wyznaczone przez szczyt z 11 października jest poważnie zagrożone. Spekulacje już w tym momencie o tym, że rynek powraca do trendu głównego są przedwczesne, choć powtórne niepowodzenie na poziomie ważnego oporu ma jednoznacznie negatywne zabarwienie.
Nie przesądzając niczego można podtrzymać założenia z poprzednich dni, zakładające zachowanie się WIG20 na zamknięciu sesji. Wybicie powyżej 1202 pkt. da sygnał do kontynuacji wzrostów, a zniżka poniżej 1145 pkt. będzie oznaczać pogłębienie spadków w okolice 1060-70 pkt.
Giełdy amerykańskie zaczęły sesjie od kontynuacji tendencji z dnia wczorajszego. Nasdaq zyskuje ponad 1%, DJIA rośnie dość symbolicznie, bo o 0,2%.
Krzysztof Stępień