Przebieg wczorajszej sesji miał bardzo podobny charakter do notowań ze środy ubiegłego tygodnia. Tym razem jednak byki nie rozpoczęły sesji tak efektownie jak tydzień temu, a prym na rynku praktycznie przez całą sesję wiedli sprzedający. W efekcie mamy już drugi na przestrzeni tygodnia negatywny test ważnej strefy oporu (wykres1). To natomiast stwarza bardzo poważne zagrożenie zakończenia krótkoterminowej fali wzrostowej na tym poziomie. Widać to dobrze na kolejnym wykresie (wykres2) ? po bardzo optymistycznych, wysokich otwarciach świadczących o sile byków, praktycznie całe sesje w obu przypadkach przebiegały pod dyktando strony podażowej, która zarówno 17 października jak i wczoraj zamknęła notowania poniżej 1200 pkt. Ta niemoc kupujących została dodatkowo naznaczona bardzo wysokimi obrotami, co tylko dodaje znaczenia oporowi usytuowanemu w obszarze 1190-1200 pkt. i wyraźnie wskazuje na to, że przebicie się przez tą barierę będzie wymagało od zwolenników hossy bardzo dużej siły. Uważam więc, że nie warto kupować teraz akcji wchodzących w skład WIG20. Uzasadnione i obarczone o wiele mniejszym ryzykiem niż teraz będzie to dopiero po przebiciu 1200-1220 pkt. (warto poczekać, aż rynek poradzi sobie też z oporem wyznaczanym przez korpusy wspomnianych czarnych świec, utworzonych przy bardzo wysokich obrotach). Szanse na taki rozwój wypadków zdecydowanie jednak zmalały i jeżeli dzisiejsza sesja zakończyć się niżej niż wczorajsza to zacznę rozważać sprzedaż akcji. Jeżeli ktoś nie zamierza tego jeszcze robić, to ostateczną okazję będzie miał gdy indeks spadnie poniżej 1150 pkt. To będzie oznaczało opuszczenie tygodniowej konsolidacji dołem, a wtedy bardzo prawdopodobna będzie zniżka w okolice 1060 pkt. Warto zauważyć, że jeżeli WIG20 dotrze do tego poziomu, a następnie zawróci w górę, na wykresie pojawi się bardzo wiarygodna, średnioterminowa formacja odwróconej głowy z ramionami, która po przebiciu 1200 pkt. powinna dać wzrost do co najmniej 1430 pkt.
Wskaźniki techniczne w większość przypadków potwierdzają jeszcze przewagę byków na rynku. Mniej optymistycznie natomiast wyglądają indeksy nastroju. Wskaźnik Armsa (wykres3) kilka sesji temu opuścił strefę wykupienia co należy traktować jako sygnał sprzedaży. Niezbyt optymistycznie wygląda też wykres, który przedstawia 50 sesyjne średnie z ilości spółek rosnących (linia zielona) i malejących (linia czerwona) (wykres4). Taka technika analizy rynków jest u nas praktycznie nie spotykana, a jak widać od 1997 roku daje dobre, co najmniej średnioterminowe sygnały. W chwili obecnej liniom tym brakuje jeszcze trochę do przecięcia się i dopóki ono nie nastąpi lepiej wstrzymać się z decyzjami o dłuższych horyzoncie inwestycyjnym.
GRZEGORZ URAZIŃSKI