Pierwsze ważne dane mamy już za sobą. PKB USA spadł w III kwartale o 0,4% wobec oczekiwanej 0,9% zniżki. To wyraźnie poprawiło nastroje na rynkach akcji. CAC rośnie już o blisko 2%, bardziej stonowane są reakcje w Londynie i Frankfurcie. Nasz rynek również znacznie odbił się i osiągnął 1227 pkt. To oznacza, że spadek wynosi około 0,5%. Obroty są dziś niewielkie i wynoszą 166 mln zł, ale to można wiązać z jutrzejszą przerwą.
Od tego, na ile trwałe będzie obserwowane ożywienie zależeć będzie ostateczna interpretacja dzisiejszych zdarzeń. Pamiętajmy, że o 16.00 będzie opublikowany amerykański PMI, a u nas dowiemy się, jaki był deficyt obrotów bieżących za wrzesień. Obecnie trudno jest stawiać jakąś prognozę, tym bardziej, że jutro dzień przerwy.
WIG20 dotarł dziś do 1211 pkt., więc do wsparcia brakuje mu jeszcze kilkanaście punktów. Z drugiej strony niska aktywność inwestorów pokazuje, że traktują oni spadki jako typowe odreagowanie silnej fali wzrostowej i nie widzą powodów do większego niepokoju.
Nie ulega też wątpliwości, że głównym czynnikiem determinującym sytuację na naszym rynku jest zachowanie się giełd amerykańskich. To jednak stwarza sporą trudność przy dobraniu odpowiedniej strategii obecności na rynku, bo przecież u nas sesja kończy się zaraz po otwarciu giełd w USA. Jeśli nawet silnie spadną, a od rana kontrakty będą notowane na znacznych plusach to niekoniecznie musimy taki spadek zdyskontować. I odwrotnie ze wzrostem.
Ciągle nie wiemy, czy ostatnio obserwowana słabość amerykańskich parkietów to początek odreagowania całej fali wzrostów, rozpoczętych w połowie września, czy też chwilowa korekta, jakich przez ostatnie tygodnie było już kilka. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na przełamanie przez Nasdaq pięciotygodniowej linii trendu wzrostowego, co sugeruje pierwszą z tych możliwości.