Drugi dzień korekty za nami. Niestety, na wykresach świecowych zarówno poszczególnych spółek, jak i indeksów powstały bardzo nieciekawe formacje, które nie napawają optymizmem. Środowa sesja nie przyniosła rozstrzygnięcia, trudno też przypuszczać, aby kolejny dzień handlu, przypadający między świętem a weekendem, dał wiarygodne podstawy do jakichkolwiek prognoz. Można oczekiwać zmniejszonej aktywności inwestorów, choć dzięki temu większość walorów stanie się bardziej podatna na spekulacyjne zagrania. Wydaje się, że o zakończeniu bądź kontynuacji korekty i jej charakterze przekonamy się dopiero w przyszłym tygodniu. Warto jednak zwrócić uwagę, że ostatnio informacje docierające do inwestorów są z gatunku tych mniej pożądanych. Nie wspominam o wynikach naszych spółek, bo jakie one są, każdy widzi. Prawdopodobne decyzje rządu co do ratowania finansów publicznych mogą nieco niepokoić, jako że skupiają się głównie na rozwiązaniach fiskalnych. Aby stworzyć fundamenty długofalowego wzrostu, konieczne jest obniżenie kosztów funkcjonowania firm, a więc niższe podatki, niższe koszty pracy, uproszczona sprawozdawczość finansowa i liberalizacja prawa pracy. O takich rozwiązaniach słyszy się jednak znacznie mniej. Innym czynnikiem ryzyka (krótkoterminowo ważniejszym) jest sytuacja na świecie. Wojna w Afganistanie i bioterroryzm nie przyniosą nic dobrego. Zagadką pozostaje natomiast reakcja inwestorów na sytuację bankrutującej Argentyny. Czy nastąpi efekt domina i kapitał ucieknie ze wszystkich emerging markets (tak było do tej pory), czy też może inwestorzy międzynarodowi dostrzegają już różnice między krajami rozwijającymi się i wybiorą te o mniejszej skali ryzyka. W tym drugim przypadku nasz kraj mógłby na tym skorzystać.

Paweł Hryniewicki

DM PENETRATOR