Po spadku o 27 pkt. od dzisiejszego maksimum do 1218 pkt. WIG20 podjął próbę zmniejszenia strat. Jednak zwyżkę o 4 pkt. w pół godziny należy traktować jako próbę nieudolną, która nie może zatrzeć negatywnego wrażenia, jakie pozostawiły po sobie dwie pierwsze godziny notowań. W ich czasie zarysowała się wyraźna tendencja spadkowa, czemu towarzyszyło znaczne ożywienie rynku. Obroty wynoszą już teraz prawie tyle samo, co przez cały dzień wczorajszy. To zdaje się przesądzać o dalszym przebiegu sesji, który zapewne będzie spadkowy, a można się jedynie zastanawiać, jak głęboko zniżka sięgnie. Ostatnie dzienne minimum z 31 października to 1210 pkt., ale trzeba pamiętać, że tak naprawdę ważne wsparcie mamy przy 1193 pkt. Jeśli w drugiej połowie notowań nic się nie zmieni w ich przebiegu, to z zachowania rynku w ostatnich kilku dniach można wnioskować o skutecznym ataku niedźwiedzi na tą barierę. Raczej nie stanie się to dziś, choć trudno jest oszacować potencjał strony podażowej wynikający z powstrzymywania się z decyzjami przez kilka minionych dni. Jeśli inwestorzy, posiadający akcje, dojdą do wniosku, że nie ma szans na to, by rynek podniósł się w drugiej połowie sesji, mogą zacząć bardziej zdecydowanie skracać pozycje.

Taka decyzja będzie w dużym stopniu zależeć od kondycji zagranicznych giełd, w których można było upatrywać szansy na powstrzymanie zapędów niedźwiedzi i ponowne ożywienie się kupujących. Na razie na parkietach europejskich przeważają symboliczne zwyżki, choć tutaj również zarysowała się spadkowa tendencja. DAX na początku notowań rósł o ponad 1%, by obecnie zejść do poziomu z poniedziałkowego zamknięcia. CAC traci 0,5%, a FTSE w takim samym stopniu zwyżkuje. To odzwierciedla zachowanie kontraktów na Nasdaq, rosnących początkowo o blisko 20 pkt., a teraz będących na plusie już tylko 8 pkt.

Krzysztof Stępień

Analityk Parkietu