Niewiele już pozostało z pesymizmu, z którym mieliśmy do czynienia jeszcze miesiąc temu. Mało kto pamięta o prognozach WIG20 na poziomie 800 pkt. Dokąd zmierzamy? Obecnie, prawdopodobnie do 1400?1500 punktów. Są to poziomy najczęściej wymieniane przez inwestorów, jednak w większości przypadków bez wskazania przyczyn, dla jakich mielibyśmy je osiągnąć. Niestety, nie znam nikogo, kto wskazywałby na fundamentalne podstawy obecnych wzrostów. Niemniej jednak z rynkiem nie należy dyskutować, wobec czego uważniej niż zwykle należy słuchać analityków technicznych, ponieważ w krótkim terminie analiza fundamentalna może mieć bardzo ograniczone znaczenie. Trzeba jednak mieć świadomość tego, iż w każdej chwili możemy powrócić do kontynuacji spadków i wtedy trudno będzie znaleźć usprawiedliwienie dla większości poczynionych zakupów poza tym, iż daliśmy się ponieść emocjom i wykresom. Na pocieszenie można dodać, iż w podobnej sytuacji wydają się być inwestorzy grający na zagranicznych rynkach. Tam również powoli gaśnie nadzieja na rychłe ożywienie gospodarcze, co nie przeszkadza jednak w kolejnych wzrostach. Sumując, obecnie dobrze mieć pod ręką kogoś, kto w sposób prosty i zrozumiały, za pomocą kilku kresek narysowanych na wykresie WIG20, wytłumaczy, co się dzieje i co będzie się działo w najbliższej przyszłości. Ponieważ z punktu widzenia fundamentalnego trudno jest wytłumaczyć ostatnie wzrosty, a tym bardziej określić ich zasięg.
Adam Ruciński
Zarządzający Funduszami w TFI PZU SA