Tymczasem za nami kolejny tydzień i miesiąc. Ani jedno ani drugie nie było zbyt udane i wszyscy chyba już czekają na coroczny efekt stycznia. Być może znów będzie miał on miejsce, jednak w krótkim terminie sytuacja na GPW nie wygląda dobrze. W mojej ocenie spore grono spółek, indeksów i kontraktów terminowych znalazło się na granicy obrony prawie dwumiesięcznej hossy.
Na początek rzut oka na kontrakty na WIG 20 (wykres1). Prognozowane przeze mnie 1370 pkt. bardzo skutecznie zatrzymało wzrosty i szybko trzeba było zacząć myśleć o wsparciach. Pierwszym takim poziomem jest dla mnie 1240 pkt (wykres2). W przeszłości kontrakty miały problem z pokonaniem tego poziomu zarówno od góry jak i od dołu. Dużo większe znaczenie techniczne mają poziomy zniesienia Fibonacciego. Pierwsze (38 - procentowe) znajduje się na poziomie 1225 pkt. i jeśli hossa miałaby pokazać swą siłę, to cena kontraktów na WIG 20 nie powinna spaść głębiej. Realniej jednak poszukiwać wsparcia w strefie 1185 - 1180 pkt. Kiedyś pisałem, że przełamanie tego poziomu będzie dla mnie oznaką powrotu do bessy. Teraz wypada przypomnieć o tym wsparciu, szczególnie, że brakuje nam do niego zaledwie 5 procent.
W ocenie instrumentów przeważnie posiłkuję się wskaźnikiem Ultimate (wykres3). Zarówno na wykresie WIG - u 20 jak i kontraktów dla niego widoczny jest kilkumiesięczny trend wzrostowy tego oscylatora, odbywający się w ramach kanału trendowego. Pod koniec ubiegłego tygodnia znaleźliśmy się w pobliżu jego dolnego ograniczenia. Przełamanie potraktuję jako sygnał powrotu do krótkich pozycji w dłuższej niż kilkudniowa perspektywie. Na razie wskaźnik nieco odbił w górę, co nakazuje poczekać na test poziomów zniesień Fibonacciego.
A tak wygląda ten sam wskaźnik dla indeksu 20 największych spółek GPW (wykres4). Tutaj w zasadzie interpretacja jest podobna, z tą różnicą, że trend wzrostowy uległ przyspieszeniu we wrześniu i na wykresie można wytyczyć dwie wiarygodne linie go wyznaczające.
Sam WIG 20 (podobnie jak na przykład TechWIG) nie wygląda najlepiej (wykres5). Pisałem już, że na wykresie tworzy się formacja głowy i ramion, jednak po sesji piątkowej uważam, że okazała się ona niewiarygodna. Chodzi o to, że nie dosyć, że prawie ramię nie wykształciło się w pełni i sekwencja wolumenu obrotu również nie była książkowa, to przełamaniu potencjalnej linii szyi formacji nie towarzyszył znaczący (nawet skokowy) wzrost obrotu. I teraz, mimo że mamy wyłamanie z formacji, to nie należy traktować go wiarygodnie. Oczywiście, możliwym jest że indeks zrealizuje zasięg spadku wynikający z wielkości formacji, jednak może być to wynikiem działania innych niż analiza techniczna czynników. Mimo wszystko wypada jednak powiedzieć słowo o oporach. Za takowe (najbliższe) uważam średnią kroczącą z 15 sesji oraz wierzchołek świecy z 23 listopada.