Sekwencja zdarzeń z ostatnich sesji, gdzie indeks miał kłopoty z przełamaniem oporu, wyznaczonego przez zamknięcie z 7 listopada, a teraz przedostał się poniżej poprzedniego dołka, wskazuje na to, że mamy do czynienia z nowym trendem średnioterminowym, trendem malejącym. Stąd też bardziej zasadne jest pytanie o głębokość spadków, niż o to, czy w ogóle będą one trwać.

Wciąż niepokonane jest wsparcie przy 619 pkt., gdzie znajdują się zamknięcia z 11 i 12 października. To daje szansę na odbicie do 629 pkt., co jeśli nastąpi trzeba potraktować jako dogodną sposobność do sprzedaży akcji. Potem trzeba się liczyć z dalszymi spadkami przynajmniej do obszaru 570-580 pkt. Wyznaczony on jest przez 61,8% zniesienie jesiennych zwyżek i połowę białego korpusu z 10 października. Przełamanie także i tego wsparcia grozić będzie testowaniem historycznego minimum, choć wcześniej niedźwiedzie muszą doprowadzić do zakrycia dwóch okien hossy.

Krzysztof Stępień

PARKIET