Na indeksie największych spółek utworzyła się wyraźna formacja wierzchołkowa w postaci głowy z ramionami, która zdaje się definitywnie przesądzać wejście, w najlepszym przypadku, w fazę korekty jesiennych wzrostów, bo o powrocie do trendu głównego jest jeszcze za wcześnie mówić. Złym sygnałem jest to, że zniżki objęły bardzo szeroką grupę walorów, co pozwala odrzucić tezę, że przełamanie przez indeksy wsparć to głównie "zasługa" przeceny Elektrimu. Wobec utrzymującej się tendencji do ignorowania wzrostów na zagranicznych giełdach, a dyskontowania pogarszania się tam nastrojów, trzeba rozważyć formę reakcji na prawdopodobną obniżkę stóp procentowych przez Fed. Może to być ostatnia z serii decyzji, redukujących koszty pieniądza. Stąd też rynki otrzymają inny przekaz niż w chwili poprzednich obniżek - polityka monetarna niewiele więcej już może zrobić i pozostaje tylko oczekiwanie na efekty dotychczasowych działań albo rozważenie dalszych środków zaradczych. Kolejne obniżki stóp odbierałyby bankowi centralnemu wszelką możliwość oddziaływania na procesy gospodarcze, choć i tak arsenał jest już w dużym stopniu opróżniony.

Dlatego ta redukcja stóp może być końcowym akordem fali wzrostów, opartych na oczekiwaniach na odrodzenie gospodarki. Do chwili ukształtowania się wyraźnych tendencji odnośnie do wskaźników makroekonomicznych, które potwierdzałyby, że sytuacja rzeczywiście poprawia się, możemy mieć do czynienia z korektą jesiennej fali wzrostów. Sygnałem, że sprawy idą właśnie w tym kierunku, będzie przełamanie przez Nasdaq linii trzymiesięcznych zwyżek, która przebiega teraz na wysokości 1975 pkt. To przyczyniłoby się do utrwalenia spadkowej tendencji na naszej giełdzie. Można tylko przypomnieć, że fala wzrostowa oparta na oczekiwaniach może i często jest znoszona w całości przed wejściem rynku w fazę stabilnego trendu rosnącego.

Krzysztof Stępień

PARKIET