Ukształtowanie formacji głowy z ramionami, przekonującej do zmiany trendu w średnim terminie, każe pamiętać, iż minimalny zasięg spadków, wynikający z jej realizacji to 1130 pkt. Na razie nic nie wskazuje na to, by ten zasięg miał nie zostać wypełniony.
.
Uwaga inwestorów w dużym stopniu koncentruje się na akcjach Elektrimu, w którym upatruje się głównego sprawcy pogorszenia nastrojów na rynku. Jednak takie opinie nie wytrzymują krytyki, jeśli wziąć pod uwagę, jak szeroką grupę spółek zniżki obejmują i jak szybko pogarsza się obraz poszczególnych walorów. Jeszcze kilka dni temu trend wzrostowy na akcjach BZ WBK wydawał się nie zagrożony, a teraz mamy podwójny szczyt, na informacje o możliwości wypłaty dużej dywidendy nie zareagował BRE, spółki komputerowe szybko oddają to, co zyskały w czasie październikowego odbicia. Wciąż dobrze trzyma się PKN i Pekao, choć i tu widać pewne ryzy na obrazie tych walorów.
Osobna uwaga należy się wpływowi rynków zagranicznych na nasz parkiet. Można się spodziewać, że ewentualne zniżki będą bardziej oddziaływać na wyobraźnię inwestorów, a wzrosty mogą być przyczynkiem do chwilowej poprawy ich nastrojów. Wczorajsza reakcja na obniżkę stóp zdaje się potwierdzać tezę, że może być ona ostatnim akordem jesiennej mini-hossy. Arsenał FED jest prawie pusty, a ewidentnych oznak ożywienia brak. Inwestorzy w USA mogą zechcieć zaczekać na nie z nieco odchudzonymi z akcji portfelami.
Sesja zaczęła się od spadku WIG20 o 0,75% do 1215 pkt., co znacznie zmniejsza szanse choćby na chwilowe odbicie. Kurs Elektrimu dalej spada i aż strach pomyśleć, co będzie, gdy przekroczy on wczorajsze minimum przy 7,90 zł.