Poniedziałkowe poprawne zachowanie obu potencjalnych bankrutów doprowadziło do względnej poprawy nastrojów i niewielkiego wzrostu głównych indeksów GPW.

Po przełamaniu przez WIG20 wsparcia w okolicach 1200 pkt. ostatnią nadzieją strony popytowej pozostał poziom 1160 pkt., gdzie zbiega się 50-proc. zniesienie jesiennych wzrostów ze stusesyjną średnią kroczącą. Spadek - jak wiadomo - związany był z wybiciem z formacji RGR przy znaczącym wzroście wolumenu, a już w trakcie sesji piątkowej osiągnął on prawie 80 proc. minimalnego zasięgu. Brak do tego czasu naturalnego dla tej figury ruchu powrotnego w kierunku linii szyi mógł sugerować ogromną determinację podaży, a w konsekwencji szybki zjazd indeksu polskich blue chips w okolice październikowego minimum. Jeżeli jednak piątkowe zatrzymanie spadków przerodzi się w odbicie, to znacznemu osłabieniu ulegnie wymowa opisywanej formacji RGR. Może ono ponadto oznaczać, że ostatni impuls spadkowy był końcowym akordem korekty wzrostu z początku października (fala c - liczne sygnały sprzedaży, pesymizm, dość powszechne przekonanie o powrocie bessy itp.), a obecnie rynek jest w początkowej fazie realizacji fali impulsu kolejnego cyklu wzrostowego, co powinno już w krótkim terminie doprowadzić do pokonania linii długoterminowego trendu spadkowego. Tak czy inaczej tytułowy dylemat powinien znaleźć swoje rozstrzygnięcie już w niedalekiej przyszłości.

Jarosław Jędrzyński

DM Elimar SA