W piątek strona popytowa dominowała. Aktywność otwierających długie pozycje nie była taka zdecydowana jak w czwartek. Mimo, że w piątek na wykresie pojawiły się luki hossy, na zakończenie notowań presja byków wyraźnie opadła. Co gorsza na wykresach pojawiły się świece, przypominające wyglądem spadające gwiazdy. Najlepiej je widać na indeksie głównego segmentu terminowego. Ukształtowanie tej świecy nastąpiło poniżej najistotniejszego oporu w perspektywie krótkoterminowej na wysokości 1 350 pkt. Dopóki jednak nie padło wsparcie w postaci trzech średnich kroczących, dopóty nie należy obawiać się wzrostu impetu strony podażowej. Mniej obiecująco wygląda sytuacja w segmencie technologicznym, ponieważ w piątek czarna świeca o krótkim korpusie nie zdołała pokonać długoterminowej średniej kroczącej na wysokości 655 pkt. Do czasu jednak, kiedy nie zostanie sforsowana piątkowa luka hossy oraz średnioterminowa średnia krocząca na poziomie 640 pkt. nie należy zakładać odwrotu byków. Coraz częściej pojawiają się głosy, że jesteśmy świadkami wzrostów, będących następstwem tzw. efektu stycznia.

Niewykluczone, że ma to rzeczywiście miejsce, choć do chwili przełamania oporów na wysokości 1 351 pkt. (WIG20 Futures) i 762 pkt. (TechWIG Futures) trudno liczyć się z kontynuacją wzrostów.

Marcin Kuchciak

PARKIET