Ten kto się zbyt długo zastanawia musi poczekać aż będzie nowa dostawa towaru tyle, że trzeba zapłacić już kilkanaście procent więcej. W związku z tym większość inwestorów kupuje wszystko co aktualnie jest dostępne. Z drugiej strony co raz trudniej jest z podażą, czego są dwie podstawowe przyczyny. Po pierwsze sprzedaż jakiegokolwiek waloru powoduje, że nie można za te środki kupić innych akcji które mogą zyskać więcej niż te które zostały sprzedane. Po drugie na tak mocno wzrostowym rynku naturalnie zmniejsza się chęć nawet do realizacji zysków. Można doszukiwać się różnych powodów tak dynamicznych zwyżek. Przede wszystkim ważnym czynnikiem jest tu rychła obniżka stóp procentowych, z dużym prawdopodobieństwem można oczekiwać obcięcia stóp o 100 punktów jeszcze na styczniowym posiedzeniu RPP. Ponadto wielu uczestników rynku liczy na rychłe ożywienie gospodarcze w USA oraz w Polsce na przełomie trzeciego i czwartego kwartału obecnego roku. Do tego należy z pewnością dodać wzmocnienie pozytywnych ocen polskich spółek w związku ze zbliżającym się terminem włączenia naszego kraju do Unii Europejskiej. Jedyne spółki, które mogą zakłócać rytm notowań giełdowych mogą być akcje bankrutującej Netii oraz wciąż budzącego emocje Elektrimu. Obecną falę hossy mogą w krótkim terminie przytłumić dosyć kiepskie dane o produkcji przemysłowej w grudniu, ale w dłuższej perspektywie będą miały dość znikomy wpływ na obraz rynku.

Mariusz Pawlak

SG Securities Polska SA.