Spadek w porównaniu z listopadem tego roku, jak również wobec grudnia 2000, znacznie zresztą przekraczający oczekiwania analityków, każe z troską przyjrzeć się prognozom mówiącym o możliwościach w miarę szybkiego wyjścia naszej gospodarki z kryzysu. Odczuwa to rynek pracy, na którym bez zatrudnienia jest już ponad 3,1 mln osób. Ankietowani pracodawcy zgodnym chórem wyliczają przyczyny: wysokie koszty pracy, przerost biurokracji czy nieprzewidywalność sytuacji ekonomicznej (również, a może przede wszystkim w elementach zależnych od rządu, na przykład polityka fiskalna). Niestety, nasz lewicowy rząd nie ma najwyraźniej pomysłu, co zrobić w tak trudnych czasach. Zajmuje się zatem łataniem dziury budżetowej, głównie zwiększając obciążenia podatkowe i przesuwając niektóre zobowiązania na przyszłość. Trudno nie zgodzić się ze stwierdzeniem, które padło w jednym z programów tv: poprzednio lewica przejmując rozpędzoną gospodarkę mogła ograniczyć się do administrowania, teraz jednak nie może udawać, że rządzi. W tym kontekście nasza giełda oderwała się od rzeczywistości, a fenomen ten można wytłumaczyć chyba tylko dominującą pozycją OFE (bo wejście do UE to jeszcze zbyt odległa perspektywa). Najprawdopodobniej niebawem WIG20 zaatakuje poziom 1500 punktów, ale zakończenie ruchu może być gwałtowne, zwłaszcza jeśli decyzji nie podejmie rynek, tylko kilku dużych graczy.
Paweł Hryniewicki
DM PENETRATOR