Nie jest to dobry prognostyk. Rodzi bowiem niebezpieczeństwo, że tak jak niespodziewanie zagraniczny kapitał rozpoczął styczniową falę wzrostową, tak szybko może ją zakończyć.

Wielu powodów do optymizmu nie daje analiza techniczna. W poniedziałek na wykresie WIG20 uformowała się wysoka czarna świeca, o korpusie największym od 14 września ubiegłego roku (na wykresie logarytmicznym). W połączeniu z poprzednią świecą składa się ona na formację objęcia bessy. Pogorszył się też układ wskaźników technicznych. Kiepsko wygląda zwłaszcza MACD, który zawrócił w dół tuż przed górną linią dziesięciomiesięcznego kanału wzrostowego i jest bliski przecięcia linii sygnalnej.

Poniedziałkowa sesja zakończyła najprawdopodobniej okres względnej siły naszego rynku na tle parkietów zachodnich. Dobitnie też pokazała, że część "długoterminowych" inwestorów, która tak wstrzemięźliwie wstrzymywała się ze sprzedażą akcji na poprzednich sesjach, postanowiła zrealizować krótkoterminowe zyski. W takiej sytuacji coraz mniej prawdopodobne jest dotarcie indeksu WIG20 do 1500 pkt. Po tak silnym zwrocie, jaki w poniedziałek miał miejsce, potrzeba by już bardzo dużego kapitału, aby pchnąć rynek w te okolice.

Dariusz Nawrot

DM PBK SA