Moim zdaniem, chwilowo nasz rynek wyczerpał potencjał wzrostowy. Banki w dużej części zdyskontowały poprawę wyników finansowych w br., wynikającą w znacznym stopniu z efektów fuzji. Znacznie spada siła relatywna sektora IT. Indeksy utrzymują się na wysokich poziomach dzięki stabilnym notowaniom PKN, KGHM oraz Pekao, a szerokość rynku wyrażona linią AD pozostawia wiele do życzenia. Aby można było oczekiwać dalszej zwyżki, jak liczą niektórzy analitycy (1700 punktów dla WIG20), potrzebne są oznaki ożywienia w ujęciu makro, które przeniosłyby się na wyniki spółek. Nie spodziewam się, aby takowe pojawiły się przed drugim półroczem, dlatego też trwający od października impuls wzrostowy postrzegam jako korektę bessy. W ciągu najbliższych dni powinna wyjaśnić się sytuacja w ujęciu krótkoterminowym. Widać, że poziom 1500 punktów stanowi silną linię oporu, co niebawem powinno przynieść wyraźną chęć realizacji zysków. Spodziewam się, że zasięg zbliżającej się korekty będzie oscylował wokół 10%. WIG20 powinien zatem cofnąć się do poziomu około 1300 punktów. Dopiero od tego momentu rynek podejmie kolejną próbę ataku na poziom 1500 punktów. Nie sądzę, aby próba powiodła się, ale myślę, że dopóki indeks będzie przebywał ponad linią kilkumiesięcznego trendu wzrostowego, dopóty udział akcji w portfelach powinien przeważać.

Marcin Piskała

Bank Przemysłowy SA