Sesja amerykańska przyniosła spadki kursu do 0,8685 EUR/USD. W Azji wspólna waluta zyskała nieco na wartości, jednak wzrost kursu do 0,8710 okazał się przejściowy i po osiągnięciu tego poziomu euro ponownie zaczęło deprecjonować.
Z pewnością korzystnie na notowania dolara wpłynęły zdecydowane wzrosty jakie mogliśmy wczoraj zaobserwować na amerykańskich giełdach. Indeks DJI wzrósł bowiem o ponad 2%, a NASDAQ o prawie 1,5%. Naszym zdaniem w ostatnim czasie sytuacja na amerykańskich giełdach w dosyć znaczący sposób wpływa na notowania amerykańskiej waluty.
Bez większego znaczenia dla rynku walutowego pozostała natomiast wczorajsza publikacja danych o inflacji w USA. Uważamy tak ponieważ opublikowane dane były całkowicie zgodne z oczekiwaniami uczestników rynku. W styczniu CPI wzrósł w Stanach Zjednoczonych o 0,2% w ujęciu miesięcznym. Był to pierwszy wzrost wskaźnika inflacji w USA od września 2001 r. Naszym zdaniem pojawienie się wzrostu cen w największej gospodarce świata należy ocenić pozytywnie. Może ono bowiem świadczyć o odradzającym się popycie.
Niekorzystne dla waluty europejskiej była informacja Bundesbanku dotycząca PKB w Niemczech. Uważa on bowiem, że w czwartym kwartale ubiegłego roku największa gospodarka eurolandu odnotowała spadek PKB o 0,25%.
Początek sesji azjatyckiej przyniósł osłabienie jena do poziomu 134,00 USD/JPY. Dalsza część sesji przyniosła jednak umocnienie waluty japońskiej do 133,40. Warto zanotować, że były minister finansów Japonii nadal podtrzymuje swoją opinie, że do końca tego roku USD/JPY może osiągnąć poziom 150-160.