Zarówno nasza GPW jak i rynki Eurolandu zapadły na chorobę zwaną marazmem.
Tętno giełdy wyznaczane przez częstotliwość transakcji spadło do niepokojąco
niskich wartości i pacjent zapada w śpiączkę. Danych ekonomicznych też
dzisiaj nie ma i pozostaje poczekać na amerykańskie indeksy. Dalej słabnie
ELE i PKN. Ten drugi na sporym obrocie 26 mln co stanowi 40% całego