Jak do tej pory nie udało się tego spadku odrobić, jednak brakuje do tego zaledwie już tylko około 5 procent. Warto zauważyć, że odrabianie strat nie przychodzi indeksowi tak łatwo, jak miało to miejsce w przypadku spadków. Obecnie wskaźnik sektora porusza się przy górnym (potencjalnym) ograniczeniu kanału trendowego. Teoretycznie, jednoznaczne wybicie ponad ten poziom winno oznaczać wzrost o szerokość formacji (1400 punktów). Zakładając dalsze polepszanie fundamentów spółek sektora, scenariusz taki wcale nie jest niemożliwy do realizacji.
Sektor dystrybutorów leków jest jeszcze bardzo daleko od szczytu z 1998 roku (wykres2). Na razie będzie musiał pokonać lokalny średnioterminowy wierzchołek z 1999 roku (1336 pkt.). Na wykresie widać, że po przełamaniu linii trendu spadkowego, indeks wszedł w fazę dynamicznego trendu rosnącego. Jego nachylenie było bardzo duże i w zasadzie prędzej czy później musiało nastąpić jego złamanie. Jednakże przełamania linii trendu nie należy traktować jako pewnego sygnału wejścia sektora w fazę korekty - bardziej skłaniam się ku stanowisku, że trend wzrostowy nieco straci na swej dynamice.
Ostrzegawcze sygnały generują jednak oscylatory (wykres3). MACD przebił od góry swą średnią i jest o krok od spadku poniżej poziomu z początku 1999 roku. Z drugiej strony warto dodać, że najpierw wskaźnik utworzył niewielką pozytywną dywergencję z indeksem. Niestety, jej załamanie będzie dodatkowym sygnałem potęgującym perspektywę spadków. Z kolei RSI najpierw przełamał linię kilkutygodniowego trendu wzrostowego, a teraz spadł ze strefy wykupienia do strefy wartości neutralnych (również po wcześniejszym utworzeniu pozytywnej dywergencji).
Te same wskaźniki dla sektora producentów leków wyglądają tylko nieco lepiej, a osobiście odnoszę wrażenie, że ostatkiem sił notują tak wysokie wartości (wykres4). RSI znajduje się w strefie wykupienia, a MACD po krótkiej stabilizacji odbił się w górę od średniej.
Warto przyjrzeć się wybranym przedstawicielom w/w sektorów. Niestety, problemem kilku z nich jest wielkość generowanego obrotu, który skutecznie uniemożliwia skuteczne inwestowanie w walory tych spółek.