Wprawdzie trudno to co widać na wykresie WIG20 nazwać formacją podwójnego szczytu, ale różnica jest tylko taka, że na podstawie tej figury (tej z wykresu) nie czyniłbym prognoz co do przyszłego ruchu cen, natomiast sama wymowa jest taka identyczna jak książkowej formacji podwójnego szczytu.
Spadek poniżej dołka z 22 lutego to sygnał, że albo trend wzrostowy zapoczątkowany w październiku zeszłego roku zakończył się, albo też mamy do czynienia z jego główną korektą. Ponieważ trend główny w dalszym ciągu ma kierunek spadkowy, skłania to do większego pesymizmu i oczekiwania na realizację pierwszego wariantu wydarzeń. Szczególnie, jeśli dodać do tego fakt, że linia trendu wzrostowego została przełamana, a ostatnie sesje do ruch powrotny do niej. Nawet jednak gdybyśmy mieli do czynienia tylko z korektą wzrostów, to na tym etapie trendu powinno ona być głęboka i zabrać od 50 do 62 proc. wcześniejszej zwyżki. To oznacza, że wartość WIG20 spadnie przynajmniej do strefy 1230-1170 pkt. Nie mam sensu sprawdzać, który z tych dwóch scenariuszy realizuje się, z akcjami z portfelu, bo może to doprowadzić do wysokich start.
Żeby struktura nowego trendu nie została naruszona wykres WIG20 nie powinien wrócić ponad 1333 pkt. To właśnie tutaj znajduje się pierwsza linia obrony niedźwiedzi - kolejna to wstępna linia trendu wzrostowego, przebiegająca na 1385 pkt.
Sygnał sprzedaży byłby bardziej efektowny, gdyby nie wzrost indeksu w drugiej części sesji. Wtorkowa wartość minimalna WIG20 to 1309 pkt., podczas gdy zamknięcie wypadło na 1324 pkt. Na wykresie świecowym otwarta została luka bessy, która stanowić będzie opór na wysokości 1343 pkt. (wykres2).
Uwaga o tym, że trzymanie akcji może narazić nas na straty, nie dotyczy w równym stopniu wszystkich walorów. W dalszym ciągu zadziwiającą siłę wykazują banki, a szczególnie Pekao (wykres3). Po obronie głównej linii trendu wzrostowego, teraz wykres kursu zbliżą się do szczytu z 1 marca, skąd zaczynała się korekta. Zamknięcie sesji powyżej poziomu 108,5 zł będzie sygnałem kupna.