Jest to tym bardziej prawdopodobne, że niedźwiedzie coraz odważniej poczynają sobie na głównych giełdach Eurolandu. Zwłaszcza we Frankfurcie mocno dokazują, bo DAX traci ponad 1,2%. To oczywiście nie jest dla tamtejszego rynku jakaś katastrofa, ale przy takim stanie nastrojów, jak ostatnio u nas niewiele potrzeba, by wywołać podaż.
Spójrzmy, jak WIG20 wygląda od strony analizy technicznej. na wykresie minutowym widzimy teraz wzorcowy ruch powrotny do przełamanej strefy wsparcia 1330-39 pkt., która jest teraz najbliższym i bardzo ważnym oporem. To, że indeks zdołał dotrzeć tylko do dolnego ograniczenia tego obszaru jest dodatkowym argumentem, potwierdzającym słabość naszego parkietu. Jeśli jeszcze do tego dodać, iż wartość indeksu to w dużej części zasługa wzrostu do 106,50 zł ceny akcji Pekao, widzimy, że nie możemy mówić o żadnej poprawie sytuacji. Zresztą trochę dziwne byłoby to, żeby po zdecydowanym ataku podaży w dniu wczorajszym i przełamaniu tak istotnego wsparcia dziś nastąpiła metamorfoza rynku.
Zatem obraz WIG20 jest dosyć prosty. Najważniejszy w tej chwili opór to strefa 1330-39 pkt. Wsparcia mamy dwa - połowę świecy z 4 stycznia przy 1316 pkt. i potem lukę hossy w przedziale 1285-99 pkt. Nie spodziewam się wcześniejszego odbicia, niż od dolnego ograniczenia luki hossy.