Nie da się zaprzeczyć, iż ostatnie dwa miesiące notowań wypełniają definicję trendu spadkowego przez który rozumie się sekwencję następujących po sobie szczytów i dołków, które na siebie nie zachodzą. Oczywiście, jak każdy sygnał analizy technicznej, tak i ten może zostać anulowany. Ale zanim to się stanie nie ma powodów, by uznawać go z góry za fałszywy. W przypadku wtorkowego spadku wątpliwości w dużym stopniu rozwiewają duże obroty, jakie wystąpiły na zniżce.

Z wykresu minutowego również płyną ostrzegające sygnały. Przez ostatnie dwie sesje tworzy się formacja zwyżkującej flagi, która jest charakterystyczna dla kontynuacji tendencji malejącej. Górne ograniczenie takiej figury zbiega się mniej więcej z oporem na poziomie 1339 pkt., co każe do niego przywiązywać tym większe znaczenie. Wybicie w górę zanegowałoby jednocześnie dwa pesymistyczne sygnały.

Dolne ograniczenie takiej flagi znajduje się na wysokości 1330 pkt., co pozwala uznać go za bardzo ważne miejsce dla dalszego rozwoju wypadków na rynku. Wybicie z flagi otworzy drogę do spadku do ok. 1280 pkt., co wynika z wysokości masztu formacji. Z tego wynika, ze zniżka poniżej 1330 pkt. będzie pierwszym krokiem do testu luki hossy z początku roku. Wcześniej mamy jeszcze wsparcie na poziomie 1316 pkt.