Nie pozostaje nic innego, jak czekać na dalszy bieg zdarzeń, ale wygląda na to, że nie dojdzie dziś do zamknięcia poza poziomami najbliższego oporu i wsparcia, czyli 1339 i 1316 pkt. Z tego też względu nie dostaniemy żadnych nowych sygnałów z rynku. Na największych giełdach w Europie nastroje podobne, jak u nas. Indeksy przebywają w pobliżu ostatnich zamknięć i wyczekują na publikację dzisiejszych danych. Pierwsze z nich o 14.30 będą dotyczyć poziomu inflacji na poziomie konsumentów. Oczekuje się, ze wzrosła ona w lutym o 0,2% i niedobrze stałoby się gdyby była większa. To potwierdziłoby obawy amerykańskich inwestorów, że podwyżki stóp mogą nastąpić szybciej, niż się wcześniej spodziewano. A chyba to jest największym zagrożeniem dla wzrostów. Skoro wszystkie najważniejsze instytucje finansowe obwieściły już zakończenie recesji w USA, to teraz rynki skupiać się będą na tym, jak silne będzie odrodzenie gospodarki i na ile trwałe. Można przecież spotkać opinie, że wychodzenie z recesji może przybrać postać litery "W", co oznacza, że po okresowej poprawie koniunktury nastąpi ponowne spowolnienie. Tu kluczowe mogą być dwa czynniki: poziom inflacji i sytuacja na rynku pracy. Wzrost inflacji oznacza spadek realnych dochodów, który może być kompensowany podwyżkami płac. Ale jeśli bezrobocie znów zacznie rosnąć, to tych podwyżek wcale nie będzie. Dlatego interesujący będzie też cotygodniowy raport z rynku pracy, informujący o liczbie nowozarejestrowanych bezrobotnych. Szacunki mówią o liczbie 374 tys. osób.