Stało się to w ostatniej godzinie sesji, kiedy rynek bardzo wyraźnie osłabł. Ta dynamika ruchu potwierdza znaczenie takiej formacji dla losów rynku w czasie kolejnych sesji, tym bardziej że dobrze wpisuje się ona w obraz indeksu w dłuższej perspektywie czasu. Chodzi tu przede wszystkim o wtorkową przecenę, jakiej towarzyszyły duże, jak na ostatnie czasy, obroty. Doprowadziła ona do zmiany średniookresowego trendu na malejący. Zgodnie z definicją, przez trend spadkowy rozumiem tutaj sekwencję położonych coraz niżej szczytów i dołków. Znamiona tej definicji kształt wykresu wypełnia od połowy stycznia.

Łącząc oba te elementy widzimy, iż flaga była jedynie ruchem powrotnym do przełamanego we wtorek wsparcia (teraz oporu) przy 1339 pkt., a wybicie z niej w dół sygnalizuje, że ten ruch już się zakończył. Z wysokości masztu tej formacji można spodziewać się minimalnego zasięgu ruchu do 1285 pkt., co znakomicie wpisywałoby się w układ najbliższych wsparć. Stanowią je połowa białego korpusu z 4 stycznia i luka hossy pomiędzy 1285-99 pkt., utworzona tego samego dnia. Wynika z tego, że nieunikniony jest test tej ważnej strefy popytowej, jaką stanowi poziom 1385 pkt., a od jego rezultatu będzie zależeć możliwość trwalszego odreagowania. Zakładam, że pierwszy atak niedźwiedzi zostanie odparty, co może zaowocować ponownym powrotem indeksu do 1339 pkt. Po tym powinna nastąpić kolejna fala zniżek, sprowadzająca WIG20 poniżej 1200 pkt. Zamknięcie powyżej 1339 pkt., zwłaszcza jeśli będzie mu towarzyszyć zwiększony obrót, znacznie osłabi wydźwięk takiego pesymistycznego scenariusza, ale nie będzie ono tożsame z sygnałem kupna. Na to trzeba zaczekać do zamknięcia powyżej 1379 pkt.

Krzysztof Stępień

PARKIET