Zaczęliśmy szybki spadek i może nie zmartwiłby on tak inwestorów, gdyby nie fakt, że tak naprawdę rozpoczął się on bez żadnego (nowego) powodu. Wyprzedaż sprowadziła indeks do porannych minimów (otwarcie) i mimo, że zakończenie indeksu było na 2-punktowym plusie (wyciągnięty na fixing), to końcowa przecena tak popsuła nastrój, że kontrakty nie poruszały się za indeksem, ale straciły 14 pkt.
Sytuacja techniczna jest dość klarowna. Krótkoterminowo mamy trend spadkowy, który zaneguje dopiero wyjście nad 1345-55 pkt. Średnioterminowo dalej jest trend boczny, o którego końcu można mówić w momencie zamknięcia luki hossy (1295-1310 pkt.) Nie spodziewam się tego na razie, choć widać wyraźnie, że odzyskaliśmy (ale tylko negatywną) korelację z giełdami amerykańskimi. Tam inwestorzy nie mają najlepszych humorów, gdyż rozpoczyna się sezon ostrzeżeń i wyników (złych), a do tego powoli roznosi się po Wall Street strach przed podwyżkami stóp. Nie wszyscy jeszcze zdają sobie sprawę z ich nieuchronności, ale wystarczy spojrzeć na Fed Fund Futures, które prawdopodobieństwo podwyżki o 25 punktów bazowych do czerwcowego posiedzenia wyceniają na 100%. Najbliższe posiedzenie FED jest 7 maja i optymistycznym będzie jedynie zmiana nastawienia na restrykcyjne. FED nie lubi zaskakiwać rynku i pozwala z dużym prawdopodobieństwem przewidzieć swoje zachowanie, posługując się właśnie odpowiednim komunikatem o nastawieniu co do dalszej polityki pieniężnej. Ważny element, który nasza RPP całkowicie lekceważy, będąc "neutralna" podczas całego dość długiego już cyklu obniżek. Strach przed tymi podwyżkami popchnąć może indeksy w USA do dalszych spadków, a wtedy obronić luki hossy na naszym rynku będzie znacznie trudniej. Jutro jeszcze powinno się udać.
Marek Pryzmont
Parkiet