Aktywność inwestorów jest trochę większa, niż wczoraj, ale to głównie zasługa obrotu na akcjach TP.S.A. Tu właściciela zmieniło już blisko 2 mln walorów i jest to ponad połowa całkowitego obrotu na rynku. Zatem widać, iż na pozostałych spółkach nie dzieje się zbyt dużo. Pod względem obrotów wyróżnia się jeszcze BRE, gdzie wolumen przekracza 40 tys. sztuk. Kurs rośnie do 132 zł, czyli o 1,5%, ale trzeba przyznać, iż dwie ostatnie długie czarne świece nie robią dobrego wrażenia. Sprowadziły one cenę wyraźnie poniżej SK-45, która od blisko 8 miesięcy broniła przed silniejszą korektą. To niepokojący sygnał tak samo, jak negatywne dywergencje na RSI i MACD, towarzyszące kształtowaniu marcowego maksimum. To posiadaczom gotówki powinno dać do myślenia, choć średniookresowi akcjonariusze tej firmy nie mają jeszcze powodów do opuszczania rynku. Uzależnić to należy od obrony wsparcia na poziomie 127,50 zł (lutowy dołek i ośmiomiesięczna linia trendu rosnącego). Zamknięcie poniżej niego będzie silnym sygnałem sprzedaży.

Na głównych giełdach europejskich indeksy ulegają nieznacznym wahaniom. Jest to związane z wyczekiwaniem na publikację danych w USA. Lutowych zamówień na dobra trwałego użytku można się spodziewać o 14.30. Analitycy szacują, że wzrosły one o 0,8% i z punktu widzenia reakcji amerykańskich inwestorów chyba najlepiej, żeby rzeczywiście takie były. Dużo lepsze wzmogą obawy o podwyżkę stóp, gorsze o słabe wyniki finansowe.