Niewykluczone więc, iż podobnie, jak to ostatnio często bywa, znaczną część dnia spędzimy w trendzie bocznym, a do większego ruchu dojdzie w końcowej części sesji i będzie on uzależniony od koniunktury na zagranicznych giełdach.

Kontrakty na Nasdaq są na minimalnym plusie, więc można przypuszczać, iż inwestorzy będą woleli zaczekać na otwarcie amerykańskich rynków, które pozwoli bliżej określić, czy wczorajsza determinacja przy odrabianiu strat przełoży się choćby na dzisiejszą zwyżkę.

Do grona wyraźniej rosnących spółek dołączył Pekao, który kosztuje 105 zł, czyli 2% więcej, niż na wczorajszym zamknięciu. To na pewno poważne wzmocnienie dla byków, ale wolumen obrotu na tej spółce jest dziś znikomy, co nie pozwala przywiązywać do tego wzrostu większej wagi. Ostatnio pojawiło się sporo negatywnych wskazań, które zniechęcają do angażowania się w te akcje. Na wykresie w skali logarytmicznej na przełomie marca i kwietnia doszło do przełamania półrocznej linii wzrostów, co zostało potwierdzone wygenerowaniem sygnału sprzedaży przez tygodniowy MACD. Do tego dochodzi podwójna negatywna dywergencja na dziennym RSI i MACD, która przestrzega przed zmianą trendu. Ale dopóki kurs nie zamknie się poniżej 101 zł będą to tylko ostrzeżenia, wymagające potwierdzenia ze strony zachowania kursu.