Kompensuje to nieco szerokość rosnącego rynku. Najwięcej zyskuje Pekao, bo ponad 4%, ale jest kilka większych spółek rosnących po 2-3%. Z taką sytuacją dawno nie mieliśmy już do czynienia. Tyle tylko, że na walorach, które mocniej rosną obroty są bardzo wyraźnie mniejsze, niż w poniedziałek. Nie ma jednak co wybrzydzać. Jeśli taka zwyżka utrzymałaby się do końca sesji poprawiłaby trochę obraz rynku. Wydaje się jednak, że na wyciąganie poważniejszych wniosków już w tym momencie jest jeszcze za wcześnie.
Wciąż najważniejszego czynnika dla dalszego rozwoju sytuacji na naszym rynku upatrywałbym w giełdach zagranicznych. Nie jesteśmy teraz w stanie przewidzieć, co stanie się dziś na rynkach amerykańskich, czy spełnią pokładane w nich nadzieje i wzrosną po ostatniej dość imponującej sesji, czy też negatywnie rozczarują. Ten drugi wariant musiałby zostać źle przyjęty przez inne rynki, w tym nasz. Bo przecież dzisiejszy wzrost naszych indeksów dyskontuje dobrą sesję w USA.
Kontrakty na Nasdaq są 7 pkt. na plusie, w Eurolandzie mamy wzrosty od 0,5% dla FTSE poprzez 0,8% dla DAX-a do 1,1% dla CAC. Zatem w porównaniu z tymi parkietami nasz rynek jest ostatnio znacznie silniejszy - wczoraj mniej spadł, a dziś wyraźnie więcej rośnie.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu