Jednak wskaźnik zwyżkę zawdzięczał tylko i wyłącznie bardzo dobrej postawie banków, a do pobicia takich oporów, z jakimi mamy do czynienia w strefie 1360-1380 pkt. jest najwyraźniej potrzebna mobilizacja "całej dwudziestki". Wspomniany opór stanowi krótkoterminowa, spadkowa linia trendu (1357 pkt) oraz luka bessy z 12 marca (1366-1378). Ostatecznie, zamiast czytelnego przełamania spadkowej linii trendu, połączonego z białą świecą, mamy czarną świecę o kształcie szpulki, która w zasadzie jeszcze o niczym jednoznacznie nie przesądza. Dopełnieniem pozwalającym na jej właściwą interpretację będzie dopiero świeca ukształtowana na czwartkowej sesji. Pomocniczo, można się sugerować wykresem indeksu WIG, na którym przebicie analogicznej spadkowej linii trendu już nastąpiło, co pozwala lekko przechylić szalę na korzyść byków. Wskazania oscylatorów także raczej zachęcają do kupna, niż do sprzedaży akcji. Dla WIG20 spadkową, blisko 4 miesięczną linię trendu, złamał już RSI 14, generując tym samym sygnał kupna. Pozytywną wymowę ma także Ultimate Oscillator, który ma za sobą udany test poziomu równowagi. Ponadto, indeks WIG 20, nieznacznie naruszył swoją SK-45, co także świadczy o tym, że byki pozostają w grze.

Ważnym problemem jest natomiast poziom obrotów, które wyniosły 250 mln zł, a więc były aż o blisko 36% większe, niż na środowej sesji. Powstaje więc pytanie, czy podczas czwartkowej sesji nie mieliśmy czasem do czynienia z umiejętną dystrybucją papierów. Dlatego też, kupowanie akcji bez definitywnego domknięcia wspomnianej luki bessy, wiąże się z bardzo dużym ryzykiem. Tym większym, że w dalszym ciągu nie ma potwierdzenia istnienia trendu na wskaźniku ADX. Ponadto, niedźwiedzie też nie są zupełnie pozbawione atutów, gdyż o możliwości końca zwyżki, świadczy znajdujący się w strefie wykupienia CCI. Podsumowując, sygnałem kupna będzie dopiero zamknięcie indeksu WIG 20 powyżej poziomu 1380 pkt.

Katarzyna Płaczek

BDM