Jeśli nie uda się na zamknięciu pokonać 1345 pkt., czyli pierwszego napotkanego oporu, to w niczym nie zmieni się sytuacja na rynku.
Tak samo, jak piątkowy spadek nie zrobił większego wrażenia, bo brak było determinacji sprzedających, tak i dzisiejsza zwyżka jest w dużym stopniu efektem wycofania się podaży. Świadczą o tym niskie w wielu przypadkach obroty, dużo niższe, niż na piątkowych spadkach. W zależności od nastawienia każdego z nas do rynku można doszukać się na wykresie indeksów sygnałów potwierdzających słuszność takiego podejścia. To można traktować jako argument klasyfikujący aktualną sytuację jako trend boczny.
Dziś mieliśmy dwóch negatywnych bohaterów: Elektrim i BRE. Z drugiej strony wciąż silne są banki. Wydaje się więc, iż decydującego czynnika należy upatrywać w przebiegu zdarzeń na zagranicznych giełdach, choć tam jedynie w przypadku Nasdaq jesteśmy dość blisko ewentualnego rozstrzygnięcia przez co należy rozumieć spadek poniżej lutowego dołka.
Sesje w USA zaczęły się od spokojnych wzrostów, więc trudno prognozować, jak się one skończą. Czy zostanie podtrzymana widoczna od 8 sesji reguła na rynku technologicznym polegająca na występowaniu na przemian zniżek i wzrostów? Jeśli tak to dziś czas na spadek. Ciekawe tez będzie, jak wypadną notowania Bank of America i Citigroup, które podały dziś wyniki za I kwartał. To może być dobry prognostyk zachowania innych spółek, które w tym tygodniu będą publikować wyniki.
Krzysztof Stępień