Niestety obroty są niezbyt duże, więc możemy mówić bardziej o zupełnej bezradności popytu, niż mocnym natarciu podaży. Tym niemniej słabość coraz większej liczby spółek powoduje, że ostatnie dwie godziny sesji mogą być bardzo ciekawe. Do opisywanych wcześniej TP.S.A., Prokomu i Softbanku dołączył BRE, który zniżkuje o ponad 2%. To potwierdza wybicie w dół z tworzonego na przełomie marca i kwietnia trójkąta i doprowadza do przełamania głównej linii trendu wzrostowego, obejmujące ostatnie 9 miesięcy notowań. To bardzo ważny sygnał dla posiadaczy tych akcji, przemawiający za rozpoczęciem korekty całego wzrostu, co powinno sprowadzić kurs przynajmniej do 116 zł. Wcześniej jednak trzeba pokonać 127,50 zł, gdzie zniżka zatrzymała się w marcu.
Nadal bardzo ciekawie jest na Tepsie, gdzie popyt ogranicza się jedynie do ustawiania dużych zleceń kupna, ale prawie nie zbiera nic z podaży. Od poziomu 12,65 do 12,50 zł leżały i leżą na tablicy oferty kupna opiewające na ponad 100 tys. akcji. Nie zmienia to faktu, iż obecna cena 12,55 zł jest poniżej poprzedniego dołka, a wolumen ma szansę przekroczyć ten odnotowany wczoraj. Widać więc, iż wczorajsze wysiłki popytu w celu obrony wsparcia przy 12,70 zł mogą pójść na marne. A wtedy od historycznego minimum będzie niedźwiedzie dzielić już tylko niewielki krok.
Sytuacja na rynkach Eurolandu nie ma żadnego wpływu na przebieg sesji u nas. Tam trwa stabilizacja na poziomie ostatniego zamknięcia i oczekiwanie na dane z amerykańskiego rynku pracy.
Krzysztof Stępień
Analityk Parkietu