To ona będzie stanowić pierwszą barierę w przypadku poprawy nastrojów w dalszej części sesji. Można przypuszczać, iż bykom rogi tak bardzo stępiły informacje o poziomie produkcji w kwietniu. Były to bez wątpienia bardzo złe dane i to, że stwarzają one, a w zasadzie wymuszają kolejną obniżkę stóp, nie jest żadnym pocieszeniem. Z drugiej strony rynek nie spodziewał się przecież jakichś nadzwyczajnie dobrych danych i nie liczył przecież, że sytuacja w gospodarce odwróci się z dnia na dzień.

Dlatego można być bardzo zaniepokojonym takim początkiem notowań tym bardziej, że na zagranicznych giełdach mieliśmy co prawda spadki, ale które nie wpłynęły w znaczący sposób na obraz indeksów. Zniżce na Nasdaq towarzyszył mniejszy obrót, obroniona została ostatnia luka hossy. Tym niemniej warto zwrócić uwagę, że oprócz trochę gorszych od oczekiwań wskaźników wyprzedzających koniunktury, nie było powodów do większego spadku. No, chyba że uznamy za takowy ostrzeżenia przed kolejnymi atakami terrorystycznymi. Jednak wcześniej takie też się pojawiały i niewiele wpływały na przebieg notowań. Różnica jest teraz taka, że koniunktura na rynkach jest dużo słabsza i dlatego dyskontują one dużo szybciej wszelkie złe informacje i pojawiające się zagrożenia. Ale to nie jest dobry sygnał na przyszłość.

Dzisiejsza sesja powinna w takiej sytuacji dużo powiedzieć o charakterze zwyżek z końca ubiegłego tygodnia. Spadek przy większym obrocie i zakrycie luki hossy na zamknięciu będzie złym sygnałem i potwierdzi, że nadal znajdujemy się, podobnie jak giełdy Eurolandu, w trendzie bocznym, tyle tylko, że jest on teraz znacznie szerszy.