Ostatnią możliwością byłoby zapoczątkowanie jednoznacznego trendu spadkowego (po przełamaniu strefy 1285-1300 pkt.).

Jednakże już po 90 minutach trwania sesji podaż cofnęła się pod naporem popytu, co umożliwiło domknięcie luki bessy, a ostatecznie na wykresie po dwóch czarnych świecach powstała świeca o białym korpusie. Uważam jednak, że to żaden powód do optymizmu. Już nieco lepsze wrażenie robi zatrzymanie wtorkowej zniżki w obrębie wsparcia, tworzonego przez rosnącą średnią kroczącą ze 100 sesji oraz górną połowę korpusu świecy z minionego czwartku. Z pewnością bykom otuchy dodają też oscylatory, które wyglądają znacznie lepiej niż jeszcze kilka dni temu. Po okresie ich konsolidacji wystarczył jeden silny wzrost, aby niemal wszystkie przełamały swoje trendy spadkowe (lub w najlepszym razie boczne). W tym gronie chcę jednak zwrócić uwagę na RSI, który zaledwie na dwa punkty zbliżył się do poziomu 70 pkt., a który to poziom, już od kilkunastu miesięcy, jest dla wskaźnika oporem nie do pokonania i w tym okresie zawsze wyznaczał dobry moment do opuszczenia rynku, po krótszej lub dłuższej zwyżce indeksu. Jeśli chodzi o MACD, to sądzę, że obecny jego wzrost jest niczym innym niż dynamicznym ruchem powrotnym do ponadrocznej linii trendu wzrostowego. Nawet jej przełamanie nie gwarantuje, że krótkookresowy trend rosnący przerodzi się w dłuższą falę wzrostową.

O wsparciach pisałem już wcześniej; opory to 1419 i odległe 1486 pkt. Warto jeszcze mieć na uwadze linię trendu spadkowego, łączącą wierzchołki z 19 grudnia 2000 oraz 28 stycznia tego roku, o którą indeks się właśnie ociera.

Dominik Staroń

Analityk