Dzięki temu CAC i DAX są po ponad 1% na plusie, co ponownie oddala ich od minimów w obecnego miesiąca. Przebieg piątkowych sesji w USA poszedł w zapomnienie. Zresztą ze względu na bardzo niskie obroty nie miał on większego znaczenia. Nasdaq i DJIA zatrzymały się na wsparciach, więc to co stanie się jutro jest sprawą otwartą.
Przypomnijmy, że nasz rynek od kilku sesji konsoliduje się w wąskiej strefie wyznaczonej od dołu przez zamknięcie z 16 maja, a od góry przez zamknięcie z 17 maja. To daje nam obszar 1368-86 pkt. i można przypuszczać, iż przekroczenie którejś z tych wartości mogłoby dać w rezultacie mocniejszy ruch. Przebicie mniejszej z nich zaowocowałoby testem kolejnego wsparcia na poziomie 1336 pkt., większej ponowną próbą wybicia ponad 1408 pkt. Ja wciąż pozostaję bardzo ostrożny w prognozowaniu wzrostów, tym bardziej, jeśli chodzi o trwałą tendencję. Jednocześnie płytkość naszego rynku i obserwowane ostatnio obroty podpowiadają, że wcale nie potrzeba dużego kapitału, by do zwyżek doprowadzić. Trudno mi ocenić, czy kapitał obecny na parkiecie trwałym ruchem jest zainteresowany. Ubiegły tydzień pokazał, że nie za bardzo, co nie wyklucza, że nie będzie on zdolny doprowadzić do podobnej sesji, jak 16 maja.
Oprócz indeksu Ifo nie planowane są na dziś inne informacje makroekonomiczne, a giełdy w USA nie pracują. Niewykluczone, że dzień minie w sennej atmosferze.