rodzimej giełdzie. Oni spadają, nasz rynek trzymany... na świecie odbicie,
nasz rynek wystraszony czeka co dalej. Niezależnie czy logiczne czy nie,
trochę zniechęcające do inwestycji na GPW. Małe plusy na otwarcie jednak
mamy chyba zapewnione.
Nie zdziwiłbym się gdyby te plusy na otwarcie przerodziły się później w
testowanie 1340-45 na kontraktach Kontrakty.gif Rynek już wczoraj nie miał
ochoty spadać, a poprawa na zachodnich giełdach umożliwi funduszom 1.
Odreagowanie i wyrzucenie części akcji 2. Dalsze trzymanie rynku w nadziej
na koniec spadków za oceanem. Sądzę jednak, że prędzej to drugie. Tak mocne
ostatnio zaangażowanie w akcje nie mogło być krótkoterminową spekulacją
funduszy, gdyż przy tych aktywach nie da się spekulować na tak małym rynku.
Pozbycie się takiej ilości akcji musiałoby trwać kilka tygodni, a znając
myślenie zarządzających, to bać się będą odwrócenia w tym czasie światowych
trendów. Zresztą wchodzimy do UE, OFE dostanie zaległe składki jest pięknie,
a niebo błękitne. Problem powstałby dopiero po przebiciu luk hossy z
początku stycznia, czyli na obu rynkach okolic 1300 pkt Kontrakty.gif
Indeks.gif Tego na razie się nie spodziewam i zapewne dopiero porażka
amerykańskich wrześniowych dołków sprowadziłaby nas pod te wsparcia.
Tak więc zaczynamy niżej i czekamy na dwie rzeczy. Pierwszą są dane (14:30)
z rynku besawienie inwestorów
do tego rynku, by reagowali na złe informacje. Ja cały czas powtarzam, że
problem inflacji w USA będzie na czołówkach gazet, ale dopiero w przyszłym
roku. Teraz chwilo trwaj. Druga wyczekiwana wiadomość, to decyzja banków w
sprawie Stoczni. Banki przygotować mają plan ratowania Stoczni, który miał
być przedstawiony wczoraj, ale będzie dopiero dzisiaj. Nie wiadomo o której,
nie wiadomo jaki i nie wiadomo czy to coś na rynku zmieni. Warto jednak
nasłuchiwać strategii bankowego konsorcjum. MP