Tak czy owak na rynku doszło do znacznego spadku. Niewielkim pocieszeniem mogą być tylko niższe niż w poniedziałek obroty. Niestety po sesji pojawiła się informacja, która zmroziła atmosferę - WorldCom (drugi pod względem wielkości operator telekomunikacyjny w USA) zwolnił dyrektora finansowego, który dopuścił się nadużyć na kwotę 3,8 mld USD. Spółka z tego powodu zamierza zwolnić 20% pracowników oraz ograniczyć wydatki inwestycyjne. Akcje WorldCom po sesji spadły o ponad 60% (do 20 centów).
Sesję na naszym rynku z pewnością zdominują wydarzenia zza oceanu. Posiedzenie RPP i ewentualna obniżka stóp procentowych nie będą miały większego znaczenia. Notowania powinny rozpocząć się od wyraźnego spadku. Pierwszym istotnym wsparciem dla WIG20 jest dolna linia czteromiesięcznego kanału spadkowego - 1250 pkt. Jest jednak mało prawdopodobne aby powstrzymała ona dzisiaj spadki. Bardziej istotną barierą może okazać się dopiero luka hossy z 3 stycznia: 1217 - 1223 pkt. Notowania charakteryzować się będą dużą zmiennością a o tym na jakim poziomie się zakończą zadecyduje atmosfera na rynkach zachodnich. W optymistycznym scenariuszu można założyć, że rynek amerykański po początkowym bardzo silnym spadku zdoła odbić w dalszej części sesji (być może otrzyma wsparcie ze strony FOMC o 20:15). W takiej sytuacji jutro u nas możliwe byłoby silne odreagowanie. Jeżeli jednak żadnego odwrotu w USA nie będzie, jutro spadki mogą być kontynuowane.