Obroty na obu rynkach wzrosły (na NYSE największy wolumen od kilku miesięcy) a na wykresach indeksów uformowały się dość optymistyczne w wymowie świece z długimi dolnymi cieniami. Większego wpływu na notowania nie miały ani lepsze od oczekiwań dane makro (wyższe zamówienia na dobra trwałego użytku oraz wyższa sprzedaż domów na rynku wtórnym) ani decyzja i komunikat FOMC (brak obniżki stóp i zapowiedź, że stan gospodarki nie skłania do podjęcia takiej decyzji w najbliższym czasie).
Zakończenie w USA będzie miało pozytywny wpływ na nasz rynek. Euforii z tego powodu spodziewać się jednak nie można. Ostatnia fala spadkowa była na tyle długa, że większość (krajowych) inwestorów dokonała już zakupów i teraz czeka na okazję do pozbycia się części akcji. W takiej sytuacji wzrost będzie raczej przypominał wspinaczkę po ścianie strachu niż dynamiczne odbicie. Wystarczającym na dziś oporem dla WIG20 może okazać się już dolna linia wcześniejszego kanału spadkowego (1250 pkt) bądź górne ograniczenie wczorajszej luki bessy (1257 pkt). W perspektywie kilku sesji rynek ma jednak szansę wykonać ruch do poziomu lokalnych minimów z końcówki ubiegłego tygodnia - 1278 pkt. W pobliżu tego poziomu znajduje się też 38,2% zniesienia Fibonacciego ostatniej fali spadkowej. Po takim wzroście możliwe jest kolejne osłabienie i spadek w okolice wczorajszych minimów.