Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 01.07.2002 16:35

Nienajlepsza końcówka sesji w Stanach i strach jaki pozostał z ostatniej

przeceny zafundowały nam na otwarcie testowanie ostatnich dołków. Udało się

je nawet o kilka punktów pogłębić ustanawiając minima sesji na 1194 pkt.

Otwarcie kasowego potwierdziło pesymizm kontraktów, ale popyt od razu mocno

uderzył w najważniejsze spółki, głównie TPS i PKN. Zaczęło się odbicie, a te

Reklama
Reklama

dwie spółki zrobiły połowę obrotu na rynku. Obrotu, który bardzo dobrze

pokazuje w jakim stanie jest rynek. Taki obrót na wzroście po ostatniej

przecenie interpretować można tylko jako korektę, a nie żaden większy byczy

rajd. Zresztą mało kto liczy na jakiekolwiek wzrosty, o hossach nawet nie

wspominając. Hossy oczywiście na razie wykluczam, ale korekta rynkowi jak

najbardziej się należy i dopóki indeks nie zejdzie pod 1200 pkt, a kontrakty

Reklama
Reklama

nie pogłębią dołka można mieć jeszcze nadzieje. Zresztą ciekawa wydaje się

ponowna zgodna opinia co do losów rynku. Jeszcze niedawno większość

(głośniej krzycząca połowa) byłą przekonana, że naszemu rynkowi nic się nie

stanie, bo dzielne fundusze są w stanie podtrzymać nasz rynek i uchronić go

przed każdą światową przeceną. Co było dalej już wiemy. Teraz wszystkim

wydaje się, że nie ma nic prostszego jak wejść w krótkie i patrzeć jak rosną

Reklama
Reklama

zyski. Taktyka jak najbardziej słuszna, ale giełda lubi robić czasami

kaprysy i zanim spadnie o następne 200 pkt. wyrzuci z rynku najbardziej

nerwowe niedźwiedzie. Tak z reguły bywa, przy dość dużej zgodności

inwestorów i analityków. Polowanie na korektę jest działaniem wielce

ryzykownym, ale jeśli ktoś się w to bawi, to można chyba jedynie rozpatrywać

Reklama
Reklama

to w kategoriach zamykania krótkich pozycji, a nie grania przeciwko

panującemu trendowi spadkowemu.

Dzisiejsza próba korekty jeszcze bardziej obnażyła słabość tego rynku.

Odbicie było wprawdzie z niskiego poziomu, ale maksimum sesji jedynie 13 pkt

nad piątkowym zamknięciem najlepiej o rynku nie świadczy. Tak samo jak ten

Reklama
Reklama

mizerny obrót. Bykom starczyło siły tylko do momentu, w którym pomagały nam

rynki Eurolandu. Tam po dobrych danych makro i wiadomościach z największych

spółek giełdy ruszyły do wzrostów i pomimo dość wysokiego piątkowego

zamknięcia zrobiły spore plusy. Dax zatrzymał dopiero kolejny opór, od

którego indeks niemal dokładnie się odbił. Dax01.gif To mniej więcej

Reklama
Reklama

dokładnie w momencie ustanawiania maksimum na naszym rynku. Do tego

dorzuciły się jeszcze spadki na amerykańskich kontraktach, na których od

14:00 zaczęli grać Amerykanie, a nie przesadnie optymistyczni Europejczycy.

Końcówka zrobiła się fatalna i po przecenie skończyliśmy (mimo dobrego ISM)

na najniższym poziomie zamknięcia od początku stycznia. Do tegorocznego

rekordowego zamknięcia zabrakło 9 pkt. Kontrakty rozciągnęły przy tym bazę

do 16 pkt, choć tak niskie zamknięcie wynikało bardziej z braku reakcji na

ISM w USA (a wręcz reakcji negatywnej), niż z podaży na naszym rynku.

Perspektywy dla naszego rynku najlepsze nie są i trudno nagle piać z

zachwytu tylko dlatego, że spodziewam się korekty. Po jej przebiegu poznaje

się rynek i jeśli dzisiejsze zachowanie rynku było już tą właściwą korektą

to jest gorzej niż myślałem i okolice 1160-70 stoją otworem. O tym jednak

zadecyduje sesja w Stanach, więc wyroków jeszcze nie wydaje. Kontrakty01.gif

Indeks01.gif MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama