Na wykresie znowu mamy w rezultacie czarną świecę, której korpus nie jest wprawdzie duży, ale w obecnej sytuacji to praktycznie żadne pocieszenie. Wystarczy bowiem spojrzeć na jej górny cień, by z jednej strony przekonać się o dominującej pozycji podaży, a z drugiej o słabości popytu. Na zamknięciu do kilku punktów spadła ujemna baza, co w porównaniu z ostatnimi sesjami może sugerować wzrost oczekiwań na poprawę koniunktury w najbliższym czasie. Biorąc pod uwagę znaczne wyprzedanie rynku te przewidywania mogą sprawdzić się w każdej chwili przynosząc wzrostowe odreagowanie, jednak próby wyprzedzenia tego ruchu mogą okazać się fatalne w skutkach. Jak na razie nie ma bowiem, poza wspomnianym wyprzedaniem, sygnałów zapowiadających rychłe odreagowanie, a nawet gdyby do niego doszło należałoby traktować je jedynie jako korektę. Dopiero zamknięcie okna bessy w przedziale 1240-1253 pkt. i powrót w obręb kanału spadkowego, którego dolna granica biegnie obecnie na poziomie ok. 1260 pkt. pozwoliłyby myśleć o przejściu w krótkim okresie na "długą" stronę rynku, ale w perspektywie najbliższych sesji jest to raczej mało prawdopodobne.
Nowych sił po stronie popytowej nie przysporzy też zapewne kolejna przecena na giełdach amerykańskich oraz dymisja ministra Belki. W związku z tym można się spodziewać, że otwarcie dzisiejszej sesji przyniesie spadek kursu nawet poniżej wczorajszego dna, a w trakcie dnia nie można wykluczyć ataku na jeden z najsilniejszych poziomów wsparcia na wysokości 1156 pkt. Do dramatycznej przeceny nie powinno jednak dojść i jest wysoce prawdopodobne, że w cenach zamknięcia powyższa bariera zostanie dziś obroniona.