Akcje Merck`a zniżkowały jednak tylko o 2,2%, podczas gdy w trakcie sesji na rynkach europejskich spadek kursu sięgał 15%. Sesja nie była zbyt ciekawa - już po pierwszej godzinie handlu indeksy notowały wyraźne spadki, później właściwie można było już tylko mówić o stabilizacji. Aktywność rynku nie była wysoka - obroty na Nasdaq`u mieściły się nieco poniżej średniej miesięcznej, na NYSE minimalnie powyżej. Pomimo czarnych świec na wykresach indeksów, rynek wciąż zachowuje potencjał wzrostowy w krótkim terminie. W najbliższych dniach coraz większą wagę będą odgrywać wyniki finansowe za drugi kwartał - po zakończeniu jutrzejszej sesji kwartalny raport opublikuje Yahoo!
Spadki w USA zostały wczoraj zdyskontowane przez nasz rynek. Poza tym dzisiaj w Europie zaczęła się gra pod odbicie w USA. U nas powinno być podobnie. Wczoraj widać było, że ani popyt ani podaż nie wykazują większej aktywności a rynek wyczekuje na bardziej wyraźne sygnały z parkietów zagranicznych. Poprawa na tamtych rynkach powinna się zatem przełożyć pozytywnie na nasz rynek. Istotnym oporem dla WIG20 (w perspektywie 2-3 sesji) są jednak już okolice 1233 pkt (połowa czarnej świecy z końca czerwca, krótkoterminowa linia trendu spadkowego oraz wcześniejsza dolna linia kanału spadkowego). Wydaje się, że w obecnej sytuacji trudno będzie wykreować większy wzrost. Potencjalnym czynnikiem zagrożenia pozostaje wciąż wizja polityki finansowej nowego ministra finansów. Do momentu kiedy nie pojawią się z tej strony żadne konkrety, trudno będzie o wyraźniejszą poprawę na rynku.