To zresztą zgadzałoby się z wnioskami płynącymi z wykresu TechWIG, gdzie wypełniamy zasięg ruchu powrotnego do dołka z października ub.r. i zbiegającego się z nim majowego minimum. Fakt, że do tej pory nie udało się w obu przypadkach przekroczyć obu tych poziomów na pewno nie napawa optymizmem.

Jednocześnie widać wyraźnie, że to podaż ma pałeczkę w swoich rękach. Wczoraj wykazywała się zupełną biernością, co pomogło utrzymać rynek znacznie powyżej 1200 pkt. Dziś obroty są większe, niż wczoraj do południa, sugerując bardziej znaczący ruch i dając nadzieje na dużo ciekawsze notowania.

Na razie in minus wyróżnia się Prokom, którego sytuacja techniczna coraz bardziej się pogarsza. Po spadku w połowie czerwca poniżej szczytu z przełomu marca i kwietnia, w ubiegłym tygodniu przebił się poniżej dołków z przełomu kwietnia i maja, co pozwala na stwierdzenie o zmianie średniookresowego trendu na spadkowy. Minimalny zasięg zniżek wyznacza 38,2% zniesienie wzrostów, rozpoczętych we wrześniu ub.r., czyli poziom 120 zł. W tej chwili kluczowym wsparciem jest 135,5 zł, gdzie znajduje się ostatni dołek. Zniżka poniżej niego rozwieje też ostatecznie wątpliwości wokół wiarygodności zakrycia marcowej luki hossy. Dziś Prokom traci 3% i kosztuje 137,5 zł.

Bardzo dobrze radzi natomiast KGHM, wyceniany na 14,25 zł, czyli ponad 3% więcej, niż wczoraj. Tu bez wątpienia pozytywny wpływ ma deprecjacja złotego. Trzeba jednak równocześnie pamiętać o balaście w postaci Telefonii Lokalnej, którego pozbyciu się nie sprzyja światowa dekoniunktura w sektorze telekomunikacyjnym.