Ponadto spore wątpliwości co do zasięgu ewentualnej korekty budzić może ujemna baza, która wczoraj na zamknięciu zwiększyła się do ponad 18 pkt. i sugeruje, że na większą poprawę inwestorzy zbytnio raczej nie liczą.
Decydującym sygnałem jeśli chodzi o kierunek ruchu w najbliższych dniach powinno być wybicie z obecnej konsolidacji. Impulsem dla wzrostów byłoby pokonanie przedziału 1208-1211 pkt., ale nawet w przypadku gdyby byki zdołały się z nim wkrótce uporać nie należy popadać w nadmierny optymizm. Dopiero bowiem sforsowanie okna bessy z 26 czerwca w przedziale 1240-1253 pkt. mogłoby przynieść przesłanki pozwalające oczekiwać poprawy koniunktury w krótkim okresie, ale w perspektywie najbliższych sesji jest to raczej mało prawdopodobne. Ponadto, biorąc pod uwagę kolejne spadki na rynkach amerykańskich nie można wykluczyć, że dziś już pierwszy z powyższych oporów okaże się zbyt dużym wyzwaniem. Sygnałem dla kontynuacji spadków będzie wprawdzie spadek poniżej minimum na wysokości 1168 pkt., jednak już przebicie linii łączącej ostatnie minima i biegnącej aktualnie na wysokości ok. 1196 pkt. stanowić będzie poważne ostrzeżenie przed możliwością realizacji takiego scenariusza.
Rynek znalazł się więc obecnie w patowej sytuacji i chociaż wkrótce powinny zapaść konkretniejsze rozstrzygnięcia to jednak wydaje się, że większy punkt zwrotny w trendzie spadkowym w najbliższym czasie jest raczej mało prawdopodobny.