W takiej atmosferze trudno było utrzymać rynek. Nie pomogło nawet podniesienie rekomendacji dla Cisco (przez Merill Lynch - z "kupuj" do "zdecydowanie kupuj"). Najgorsze znowu były dwie ostatnie godziny handlu - podobnie jak we wtorek doszło wtedy do przyspieszenia spadków. Obroty na obu rynkach wzrosły - jednak tylko w przypadku NYSE zdecydowanie przekraczały średnie z ostatniego miesiąca. Po sesji lepsze od oczekiwań wyniki za drugi kwartał opublikowało Yahoo! (wyższy od oczekiwań zysk i sprzedaż). Spółka podniosła również prognozy na drugie półrocze. Wpływ tych informacji na atmosferę w handlu posesyjnym był jednak niewielki.
Zakończenie w USA odciśnie dzisiaj poważne piętno na naszym rynku. Wczoraj rynek nie pokazywał żadnej siły, ale z drugiej strony spadek był bardzo spokojny i w przypadku części spółek wykorzystany został do akumulacji. W każdym razie nawet w przypadku spółek "akumulowanych" można spodziewać się dzisiaj przesunięcia popytu na niższe poziomy. W przypadku WIG20 można spodziewać się testowania poziomu lokalnego minimum z 14 grudnia - 1173 pkt. Jeżeli w Europie nie dojdzie do dramatu (spadki powyżej 3%), to wsparcie powinno ocaleć. Pomyślny test wsparcia będzie jednocześnie oznaczał utwardzanie grudniowego dna. W optymistycznym scenariuszu mogłoby to stworzyć bazę do silniejszego odreagowania całej fali spadkowej. Do realizacji takiego scenariusza niezbędne jest jednak zahamowanie spadków w USA.