Reklama

Komentarz po sesji

Publikacja: 12.07.2002 19:17

Mocno się dzisiaj byki napracowały przez całą sesję. Zaczęło się od ładnej

luki, która była wynikiem dobrej sesji w USA, a dokładniej mówiąc handlu

posesyjnego. Rynkom europejskim znacznie bardziej podoba się wzrost po

zamknięciu, niż w czasie regularnej sesji. Cały dzień bowiem utrzymuje się

optymistyczna atmosfera i nadzieje na wzrosty w USA. Wprawdzie rzadko kiedy

Reklama
Reklama

wskazania amerykańskich kontraktów pokazują wynik sesji (standardowe

odrabianie ogromnych przecen po zamknięciu Europy), ale to akurat nie ma

znaczenia. Amerykańskie kontrakty na sporych plusach pozwoliły na wzrost

ponad setkę na Dax i na lukę na naszych kontraktach, która utworzyła z

czwartkowych notowań wyspę odwrotu. To z reguły dość wiarygodny (choć w tym przypadku okres kształtowania formacji był bardzo krótki)

sygnał odwrócenia trendu, tym bardziej, że jeśli zamkniecie sesji dokonałoby

Reklama
Reklama

się nad

otwarciem, formację odwrócenia trendu mielibyśmy tez na dziennych

świeczkach. Optymizm i nadzieje na taki właśnie scenariusz przeważał na

rynku niemal !! do samego końca.

Piszę o optymizmie, choć indeks bez

przerwy obniżał swoje wartości. Jednak był to tylko indeks, bo na

Reklama
Reklama

kontraktach dominował trend boczny na poziomie około +10 pkt. Wszystko

dzięki zmniejszającej się bazie, która dwukrotnie dzisiaj osiągnęła dodatnie

wartości, podczas gdy jeszcze niedawno przekraczała -25 pkt. W scenerii

takich harców na bazie, wręcz ośmieszająco brzmią ostatnie komunikaty

funduszu "arbitrażowego" Pioneer, który kolejny raz zaangażował 94% aktywów

Reklama
Reklama

w bony skarbowe, zamiast korzystać z niesamowitych (nie do pomyślenia na

rozwiniętych rynkach) okazji do szybkiego i dużego zarobku na arbitrażu. Czy

może się mylę i arbitrażu zrobić nie można ? Nie .... pomylili się Ci,

którzy liczyli, że Pioneer będzie potrafił zarobić dla nich na znaczącej

nieefektywności w wycenie kontraktów, mylili się też Ci, którzy liczyli, że

Reklama
Reklama

powstanie funduszu zlikwiduje tą nieefektywność mocno wypaczającą rynek

kontraktów, oraz chyba wszyscy Ci, którzy owy fundusz nazwali Arbitrażowym.

Pomyłka......kropka

Najważniejszym momentem była publikacja kolejnych danych w USA. Najpierw

podano raport o sprzedaży detalicznej i początkowe "lepsze" dane okazały się

Reklama
Reklama

być tak naprawdę neutralne z powodu zrewidowania w dół danych z poprzedniego

miesiąca. O tym można zapomnieć. Rynkami wstrząsnęły za to wstępne dane o

indeksie nastrojów konsumentów . Analitycy oczekiwali małego spadku, ale to

były oficjalne statystyki. Wiadomym było, że po ogromnej wyprzedaży na

giełdach, rekordowo niskich indeksach i kolejnych głośnych skandalach

finansowych, Amerykanie nie mogą dobrze oceniać gospodarki.Mimo to podane

wartości wywołały na rynkach szok. Wartość indeksu nastroju spadła do

najniższych wartości od listopada. Teraźniejszość wcale nie jest tak źle

oceniana, ale oczekiwania co do przyszłości spadły po prostu dramatycznie.

To samo pokazywały wszystkie inne ankiety przeprowadzane wśród inwestorów,

analityków i wszystkich guru Wall Street. Pisałem już wcześniej o tym. Mimo

że takie dane są fatalne dla gospodarki, bo wydatki będą na pewno się

zmniejszać, to dla indeksów giełdowych taki skrajny pesymizm zawsze był

zachętą do potwierdzania tezy, że " większość się myli" i kończenia spadków

właśnie w przygnębiającej atmosferze. Pytanie tylko, czy potrzebna jest

panika do ostatecznego oczyszczenia rynku ? Trudno zgadywać. Jeśli duża

spółka zaskoczy kreatywną księgowością, to będziemy mieć wtedy dołek

(tymczasowy). Problem dla byków w tym, że byłby to wtedy bardzo duży spadek.

Ale za to jakie perspektywy ;-)

Paniczna wyprzedaż po podaniu indeksu nastrojów przełożyła się też na nasz

rynek. Kontrakty w kilka minut spadły ać straty i opanowały nieco przesadną panikę. My jednak

skończyliśmy bardzo nisko, nawet pod wczorajszym zamknięciem. Pozostały

jakieś nadzieje ? Jak zawsze - gdyby wszystko było jasne, to byłby już krach

;-) Ja na tak wyprzedanym rynku wypatruję już końca fali spadkowej. Dotyczy

to zarówno rynków zachodnich, jak i naszego grajdołka. W dłuższym terminie

chyba jeszcze długo nic nie pozbawi mnie pesymizmu, bo nie widać na

horyzoncie jakiegoś super ożywienia w zyskach spółek, ani też trudno

oczekiwać tak dramatycznej przeceny by sprowadzić akcje do przyzwoitej

wartości. Jednak w średnim terminie obecna fala spadkowa powinna mieć się ku

końcowi. Do łapania dołka nie zachęcam. Nawet przy jakimś zaskakującym dużym

odreagowaniu i tak najpierw poprzedzić to musi konsolidacja, podwójne dno

czy wybicie z kanału. Na razie bezpieczniejsze są krótkie, a na pewno będzie

czas się dołączyć. Łapanie dna (którego też w obecnej fali już próbowałem

;-) może się nieprzyjemnie skończyć. Dość dobrym sygnałem mogłoby być

wybicie z kanału spadkowego Kontrakty01.gif A o reszcie napisze Kamil w

Weekendowej Analizie Futures w niedziele wieczorkiem. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama