Na wykresie powstała w rezultacie kolejna czarna świeca i pomimo, że ostatnie minimum na wysokości 1158 pkt. zostało jak na razie obronione to jednak za najważniejszą przesłankę należałoby uznać nieudaną próbę sforsowania pierwszego z oporów w obrębie okna bessy w przedziale 1168-1178 pkt. Tuż powyżej, bo obecnie na poziomie ok. 1182 pkt. biegnie także linia miesięcznego trendu spadkowego wzmacniając tym samym znaczenie bariery podażowej w tym rejonie. Bez pokonania tego obszaru nie ma więc co liczyć na poprawę koniunktury nawet w perspektywie najbliższych sesji, a wręcz przeciwnie nieskuteczny test potwierdza słabość popytu i sugeruje, że większe dno spadków jest jeszcze przed nami. Rynek jest wprawdzie znowu wyprzedany, ale biorąc pod uwagę, ze ostatnio taki stan zwiastował jedynie niewielką stabilizację nie należy raczej spodziewać się z tej strony impulsów dla większego odbicia.

W tej sytuacji jest więc dość prawdopodobne, że już na dzisiejszej sesji czekać nas będzie test dotychczasowego minimum spadków i chociaż znaczenie wsparcia w tym rejonie wzmacnia dno spadków wyższego rzędu z połowy grudnia ub.r. na wysokości 1156 pkt. (na wykresie kontynuacyjnym) to jednak jest dość prawdopodobne, że bariera ta nie będzie w stanie na dłużej zatrzymać naporu niedźwiedzi.