Reklama

Komentarz poranny

Publikacja: 16.07.2002 08:42

Ależ sesja w Stanach. Niemal całą sesję bycza masakra, a na koniec jedno

chyba z najmocniejszych i najszybszych wyciągnięć rynku. Przypomniały się

czasy szczytu internetowej hossy, gdzie zarówno na krótko przed załamaniem,

jak i po załamaniu, takie zmiany były czymś tak normalnym, jak zawieszone

kontrakty po regularnej sesji. W średnim terminie pisałem ostatnio o

Reklama
Reklama

zatrzymaniu (tymczasowym) fali spadkowej i doszły do tego teraz 3 czynniki

które mogą w tym pomóc. Po pierwsze wczoraj po 20:00 byłem bliski

zrezygnowania z tego twierdzenia ;-) , po drugie wyrysowane młotki mogą być

uznane za sesję kapitulacji (przyzwoity, choć niestety nie bardzo duży

obrót). Dow.gif odrobił przecież 400 pkt spadku, Nasdaq.gif około 65 pkt

(5%). Podobnie SP500.gif Pamiętać trzeba jednak o bardzo ważnej rzeczy.

Reklama
Reklama

Tak silne fale spadkowe nie kończą się jedną sesję i nie zaczynamy od razu

wzrostu. Nawet jeśli mieliśmy wczoraj zapoczątkowanie odwrócenia trendu, to

nie ruszymy od razu do większego wzrostu. Potrzebna byłaby choć małą

konsolidacja, lub nawet ponowne testowanie minimów. Przy zwiększonej

zmienności jaka towarzyszy punktom zwrotnym ( i to jest trzeci element),

bardzo bardzo ryzykowne jest podejmowanie decyzji czy stawianie prognoz.

Reklama
Reklama

Grając w USA najbliższe kilka sesji po prostu bym sobie darował. Zbyt duże

ryzyko, że będziemy mieć kolejną sesję mini-krachu, co jest obecnie równie

prawdopodobne jak dynamiczna ucieczka krótkich. Wczoraj właśnie oglądaliśmy

takie "short rally" które jak się powszechnie mówi zapoczątkowało kupno od

dużych instytucji. Czekały one na moment, w którym część inwestorów będzie

Reklama
Reklama

musiała pozamykać pozycje ze względu na konieczność uzupełnienia depozytu.

Po ostatnich dużych spadkach i nowych minimach, połączenie tego z dalszą

ucieczką z funduszy (pisałem ostatnio jak fatalne były kwartały, a dalsze

spadki i ogromny pesymizm wyciągnęły ludzi z funduszy) miało dać jakiś dzień

kapitulacji, na który tak wiele instytucji czekało. Jest teraz jeszcze mały

Reklama
Reklama

dylemat - co będzie jeśli rynki znowu się załamią i spadną na nowe minima ?

Co odwróci wtedy trend i kiedy inwestorzy ponownie odzyskają wiarę ? Jeśli

nie po dzisiejszej sesji, to później będzie jeszcze trudniej.

Po sesji AHI dołożyło wzrost +0,5% na Nasdaq, ale kontrakty są obecnie dość

zgodnie na zero. Nasdaq100_futures.gif SP500_futures.gif (tutaj dopiero widać

Reklama
Reklama

prawdziwy rajd). Na przebieg sesji wpływać będą dzisiaj trzy czynniki.

Najpierw przed sesją dostaniemy dane o dynamice produkcji przemysłowej

(prognoza +0,4% ostatnio +0,2%) i wykorzystaniu potencjału produkcyjnego

(prognoza 75,8% ostatnio 75,5%). Później rynki posłuchają przemówienia

Greenspana (na koniec naszej sesji) i na końcu będą musiały usłyszeć

prawdopodobnie bolesne słowa o wynikach firm takich jak Apple Computer,

Capital One Financial, Caterpillar, Continental Airlines, Intel (po sesji),

Johnson & Johnson, General Motors, Motorola (po sesji) i Nextel

Communications (część wyników już przed sesją). Takie dawki firmowych

wyników mamy zapewnione przez najbliższe dwa tygodnie. Tak więc dane, AG i

wyniki firm mogą dać nam kolejne emocjonujące sesje.

Europa, w ślad za USA, będzie oczywiście z rana odrabiać ogromną wczorajszą

przecenę. Spadki przekroczyły na zamknięciach na głównych rynkach 5% i nie

ma siły by nie nadrabiały. U nas aż takiego potencjału do odrabiania nie ma,

ale trudno byłoby oprzeć się światowemu "optymizmowi". Godziny notowań

akurat na dzisiaj bardzo nam sprzyjają. Czy będzie jakaś euforia ?.

Absolutnie być nie powinna. Sygnały z wczorajszej sesji w USA mogą dawać

nadzieje na zatrzymanie spadków w krótkim terminie, ale to bardzo

niebezpieczne założenie. Taki natłok firmowych wyników monansów

(wczesnym popołudniem). Będzie na pewno kontrowersyjne, ale trudno zgadywać

ile z dziwnych pomysłów profesor zabrał ze sobą do ministerstwa. Mało na

razie wiadomo i nie ma co gdybać na ten temat. Wczoraj pojawiła się

możliwość zmniejszenia deficytu z 43 do 40 mld, która to propozycja mogła

niektórych ucieszyć, ale każdy kij ma dwa końce. Cytat Hausnera - "Belka

zaproponował 43 mld zł powiadając, że nie udało mu się wypełnić założonych

40 mld zł gdyż bez wzrostu podatków nie potrafi znaleźć takich dochodów

budżetu państwa które zmniejszyłyby deficyt". Wczesnym popołudniem zobaczymy

co wymyślił Kołodko.

Technicznie mamy stary dobry kanał Kontrakty.gif w którym powinniśmy się

oczywiście utrzymać. Otwarcie luką do góry i skończenie sesji białą

świeczka, dałoby technikom sporo optymizmu. Trochę zbyt dużo czynników od

których zależy na dzisiaj i jutro atmosfera, by podejmować jakieś prognozy.

Jedno co by mnie mocno zdziwiło, to dzisiejsze wybicie pod kanał spadkowy. A

jeśli chodzi o samo otwarcie, to uważam że im będzie słabsze (ale

przynajmniej +5 pkt) tym paradoksalnie lepiej będzie dla rynku. Wzrost

kilkanaście punktów, czego niektórzy oczekują, szybko skończyłby się

zasypaniem rynku podażą korzystającą z okazji do wyjścia ze stratnych

pozycji. MP

Komentarze
Popyt nie słabnie
Komentarze
Czekanie na dane makro
Komentarze
Game over?
Komentarze
Korekta euro to ulga dla EBC
Komentarze
Stopy znów bez zmian
Komentarze
E-rejestr fundacji rodzinnych na już
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama